9 september 2010

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Po tej stronie lustra




Tłum pełznie jak tłusta dżdżownica. Sznurowadło starego
poszukiwacza
puszek. A z butów wyłażą onuce. Wspomnienie zapałki na
czworo.
Lalki Barbie w sztucznym tłoku zamawiają cheeseburgera i
frytki.
Cola do popicia. O smaku Ameryki. Ubikacja w MacDonaldzie
też jest zdatna do spożycia.
 
Tymczasem Alicja biega na bosaka w okolicach jesiennych
parków.
Gdzie już nikt nie uprawia seksu. Stara wariatka z
wyleniałym królikiem.
Opowiada bajki grając w trzy karty. Musi jej do pierwszego
wystarczyć.
W krzakach się czai strażnik miejski. Tym razem bez
halabardy.
 
Mandaty i liście w równych stosikach. Będzie ognisko i
pieczone ziemniaki.
Parciane worki w sam raz na kołdrę. Co najwyżej zagubiony
przechodzień
dostanie w mordę. Wygaszono latarnie. W oknach stare koce.
Zaciemnienie.
 
Cykliczne naloty na panienki przy drodze. I kioski pełne
świerszczyków.
W tym roku są modne kożuchy ze sztucznych owiec. Ze
sztucznego redyku.
 
A królowa kompletnie straciła głowę.

Wanda Szczypiorska
9 september 2010 at 08:09

Wydaje mi się, że obrazek jest zbyt dosłowny i zbyt dwuwymiarowy - wszesz i wzdłuż, bez trzeciego wymiaru - w głąb, żeby mógł być dobrym wierszem. Wiem, wiem, gdzieś tam się czai w tle Alicja, ale aluzje to sławnej książki, to za mało.

report

Wanda Szczypiorska
9 september 2010 at 08:50

Będę sie chyba musiała z tej oceny zwolna wycofywać rakiem po każdym kolejnym czytaniu wiersza.

report

An - Anna Awsiukiewicz
9 september 2010 at 11:19

Jest nad czym pomyślec.Brawo

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register