12 april 2016

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Krzyżowcy z przedmieść


Nocami najbardziej brakuje ciepła oddechów
tuż przy uchu, obcości wypiętrzają kąty,
najciemniejsze. Rozkrzyżowani na łóżkach oczekują
drogi pomiędzy wszelkimi odmianami kaźni.
 
Poranki zawsze obnażają umęczone ciała
wciąż niegotowe  na dnienie.
Więc niepewnie wysnuwają się pomiędzy
chłodne tchnienia budynków.
 
Wszędzie zaczajona przestrzeń rozrzedza powietrze.
Z każdym nienazwaniem coraz mocniej stawiają
nogi. W końcu krokiem marszowym ruszają
na cztery wiatry.
 
Jednak gdzieś spoza granicy światła nadchodzi
wieczór, wzrok wbity w ziemię, kolejna klęska
przyciąga w pielesze barłogów.
 
Jeszcze tylko krótki spazm oczekiwania i na nowo
dobrze znane smaki niespełnień.
Nawet tych w ekstazie szaleństwa.

alt art
12 april 2016 at 16:48

od dawna nie wyczuwam różnicy..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register