21 march 2016

poetry

Sztelak Marcin
Sztelak Marcin

Trawestacje


Schyłek lata, chcieliśmy wierzyć
w nieskończoność. Przynajmniej w wąskim zakresie
jutra. Odległego niczym drugi brzeg życia,
jednak na wyciągnięcie ręki.
 
Tylko że nikomu nie chciało się sięgać,
skoro już splątane ciała przybrały
jak najwygodniejsze pozycje.
 
Ćwiczyliśmy je z zapamiętaniem,
szczególnie gdy noce były zapchane gwiazdami
aż trzeszczały w szwach.
 
Gdzieś poza horyzontem jesienie
pyszniły się zachodami barw.
Biorąc to za dobrą monetę wyrzucaliśmy
reszty przez lewe ramię.
 
Wiedza, że należało je zbierać przyszła
zbyt późno. Pozostał tylko ironiczny uśmiech.
I miejsca całkowicie puste.
 
Bez nas. Albo dla.
Zresztą kroki wypiła ziemia. Do dna.

alt art
21 march 2016 at 16:55

cóż z tego, że nazbyt łapczywie i z zamkniętymi oczyma..

report

Florian Konrad
21 march 2016 at 17:10

Pożyczyłbyś trochę talentu innym... Bo zazdrość czasami mnie bierze, że ja tak nie potrafię pisać :)))))))))))

report

Marzena Przekwas-Siemiątkowska
23 march 2016 at 08:03

a no ziemia ma to do siebie, że spija kroki:) na tak!

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register