Jesteśmy otwarci na wszelkie
anomalie. W łonie matki,
dalej zwanej ziemią.
Tuż przed północą rzucamy
czary – nieskuteczne.
Niczym garści pełne zaniechań.
Więc wędrujemy, bezcelowo.
To szwendanie kończy się wraz
ze świtem.
Wtedy zrzucamy niewygodne skóry,
byle jak wpychając je do szafy,
pomiędzy te zszargane w innym życiu
oraz wczorajsze trupy.
Pozostaje sen o czynach na miarę.
Urojeń i konfabulacji.
przybłędam się słowem lub gestem, fałdem całunu do reszty; wirują fiszki..
report
zszargane skóry jeszcze bardziej niż znoszone myśli..
report
aż tak..
report
taki rok, choć nie przestępczy..
report