Już łokcie bolą od patrzenia
na przelewające się tłumy
i świat nie kojarzy się różowo
nawet poduszka smutno zwiesiła
nad parapetem okna swe białe rogi
życie tak goni nieustannie
ubliża bliźnim
stawia przeszkody
czasem przepadnie jak kamień w wodę
chore ułudy łomoczą w głowie
ktoś tam z przechodniów ma mętlik w mózgu
a inny biegnie niczym pies gończy
jedząc w pośpiechu kanapki
wiążąc w kokardki czarne sznurówki
niczym marionetki
w teatrze życia codziennego
a już, myślałem, że mi się spodoba, ale ta szekspirowska puenta, zburzyła mi zamysł. i powtórzenie "ranne"
report
Ja tam nie lubię takich szekspirowskich nut usunełam "ranne" jak Pana tak to słowo bardzo drazni:)
report
źle mnie Pani zrozumiała, chodziło mi tylko o podwójne użycie "ranne tłumy i chyba ranne kanapki - osobiście ciekawiej brzmia ranne kanapki, przeważnie są tak na szybko pokrojone i cieknie z nich musztarda, keczup i majonez :D
report
wiem o co Panu chodziło nie o jakieś ranne tłumy w tym słowie znaczeniu kanapki je się przewaznie w pospiechu te "ranne" dziękuje:) Panie barthowsky dziekuje slicznie:) pozdrawiam obu Panów:)
report