Niczym marionetki.

Już łokcie bolą od patrzenia
na przelewające  się  tłumy
i świat nie kojarzy się różowo
nawet poduszka smutno zwiesiła
 nad parapetem okna swe białe rogi

życie tak goni nieustannie
ubliża bliźnim
stawia przeszkody
czasem przepadnie jak kamień w wodę
chore ułudy łomoczą w głowie


ktoś tam z przechodniów ma mętlik w mózgu
a inny biegnie niczym pies gończy
jedząc w pośpiechu  kanapki
wiążąc w kokardki czarne sznurówki


niczym marionetki
w teatrze życia codziennego

P
2 may 2011 at 09:47

a już, myślałem, że mi się spodoba, ale ta szekspirowska puenta, zburzyła mi zamysł. i powtórzenie "ranne"

report

Bozena Nitka
2 may 2011 at 14:18

Ja tam nie lubię takich szekspirowskich nut usunełam "ranne" jak Pana tak to słowo bardzo drazni:)

report

P
2 may 2011 at 16:44

źle mnie Pani zrozumiała, chodziło mi tylko o podwójne użycie "ranne tłumy i chyba ranne kanapki - osobiście ciekawiej brzmia ranne kanapki, przeważnie są tak na szybko pokrojone i cieknie z nich musztarda, keczup i majonez :D

report

Bozena Nitka
2 may 2011 at 17:00

wiem o co Panu chodziło nie o jakieś ranne tłumy w tym słowie znaczeniu kanapki je się przewaznie w pospiechu te "ranne" dziękuje:) Panie barthowsky dziekuje slicznie:) pozdrawiam obu Panów:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register