Doszedłem do biegłości
W sztuce tracenia czasu
Kunszt ten doskonalony
Przez całe moje życie
Pozwolił mi poszarpać
Monotonne linie czasu
I skruszyć je w dłoniach
W drażniący oczy pył
Dziesiątek i tuzinów sekund
Nietrudno zauważyć prawidłowośc
Im drobniej pokruszę czas
Tym łatwiej przelatuje
Między palcami
Lecz zanim opadnie
W otchłań przeszłości
Mija bezwstydnie długą
Jak blizna linię życia
Otwartą niby rana
Linię złamanego serca
Płynnie przemierza dolinę
Pomiędzy gładkim wzgórzem Wenus
A pomarszczonym pagórkiem Marsa
Lubię obserwować minuty
Ich płochliwą defiladę
Przed wyniosłą dyktaturą kciuka
Tak trwa bez końca
Codzienny przemarsz straceńców
Szarych zmęczonych minut
Niegodnych zaszczytu pamięci.
Świetny wiersz, świetne przenośnie, jestem pod wrażeniem!
report
w sztuce tracenia czasu monotonne linie czasu drobniej pokruszę czas otchłań przeszłości długa jak blizna linia życia otwartą niby rana złamane serce i jego linia gładkie wzgórze wenus szare minuty No rzeczywiście świetne! Świetne narzędzia do zabawy w grafomanię, faktycznie wykazał się autor biegłością w tej dziedzinie. pzdr
report
Mnie zastanawia, jakie procesy myślowe zachodzą w człowieku, który uważa taki wiersz za świetny? Gdzie podstawowa wiedza o jakim takim pisaniu?
report