ALL WORKS Poetry (43)
About me Friends (10)

29 august 2010

poetry

Carrie
Carrie

"Późnonocny spektakl o zabarwieniu erotycznym"

dziesiąta trzydzieści.wieczór.dawno wystygła
kolacja.powoli dopala się druga świeca woskiem
ornamentując obrus.House przestał mnie uwodzić
cynizmem. wolałabym z kimś innym zagrać w doktora.

leniwie zsuwam spódnicę.prześcieradłem gładząc
nierówności na udach.słyszę.skrzypienie drzwi
do klatki schodowej.rozgrzewam się.nie to nie ty.
ty tupiesz. pewnie to sąsiad z naprzeciwka.

zdejmuje buty.czarne na szpilkach.lubiłeś
kiedy wbijałam ci je w pośladki szczytując.
drżę.wiatr przez uchylone okno ciekawsko
zagląda mi między nogi.to nie dla niego.

rozpinam haftki.po sutkach falują włosy.
oczy mam wielkie niczym małe dziecko
w sklepie ze słodyczami.na czerwone usta
samoistnie wypływa uśmiech.

dźwięk klucza w zamku. odwracam się.
trzęsącym głosem szepczę.

kochanie dzisiaj chcę to zrobić
jak jaskiniowcy

Jarosław Gryzoń
30 august 2010 at 14:08

baaardzo obrazowy, pobudza wyobraźnię

report

stateless
30 august 2010 at 16:19

obrazowość:) in plus, dobrze opowiedziane. tylko mnie te kropeczki nie zawsze odpowiadają:):)

report

Withkacy
7 january 2011 at 11:15

Wiersz dobry. Dla mnie te obrazy są wywołane jakimś buntem. Hmm..tylko przeciwko czemu, tak głośno sobie myślę.

report

agnieszka_n
16 january 2011 at 21:44

Genialnie napisane! Nic dodać...nic ująć...BRAWO! :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register