ALL WORKS Poetry (43)
About me Friends (10)

14 august 2010

poetry

Carrie
Carrie

"Kod genetyczny"

spoglądał z drzewa niczym
kat miłujący się nad ofiarą

to ta godzina o której
kiedyś rozwarło się niebo

płakałam jak ona
dwa tysiące lat wstecz
za wszystkie

tam była na kolanach
ostatni raz obmywając
ślady przebitych stóp

od tej pory już nie zgrzesz
odeszła we mnie wyłaniając
brzemię zdradliwie

to nie czas na łzy
podskórnie szczypała
policzek karcąco

nie posłuchałam
chociaż deszcz niczym
duch święty kroplami
próbował oczyścić winy

ten grzech po-pierworodny
wyryty pod naskórkiem

oni już nas potępili
jak bydło ostemplowali
zmazą na piekło

jestem kobietą
nie możesz mnie zbawić

Bozena Nitka
18 august 2010 at 09:03

Witam Carrie świetny wiersz:) zawsze lubiłam Cię czytać :) pozdrawiam:)

report

Sabi
14 september 2013 at 19:18

wprost delektowałam się każdym słowem, powoli acz dobitnie strawiłam je w sobie

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register