Zmiana sposobu prezentacji
Lubię jak mi nie wierzą
Że mam ich kilku
Miał być ulubionym
Po piątym razie spytałam o imię
To chyba znaczy że jest
Przy szóstej nocy
Dałam mu swój numer
Ale na kolację
Nie dam się zaprosić
Trzeba mieć zasady
Wiesz
Chyba mamy rocznicę
Dziesięć lat temu złamałeś mi duszę
A serce
Dosłownie było do szycia
Myślałam
Żeby upiec ciasto
Ale świętuję jak lubię
Co jeden to ładniejszy
I co jeden to młodszy
Chciał rozmawiać o przyszłości
To ciekawe bo go w niej nie ma
Nie zrozum mnie źle
Nie chcę żeby mnie rozumiał
Wcale
Najlepsze co mogłam dla Ciebie zrobić
To spuścić Cię wtedy w kiblu
Nie żałuję mojej decyzji
Nadałam Ci imię
Zanim połknęłam tabletki
Nie zasłużyłaś żeby płacić za
Moje kolejne żałosne próby
Zapracowania na jej miłość
Następnym razem spotkamy się
Gdy będą obniżać jej trumnę
Nauczyła mnie chodzić mówić
i kłamać w oczy
Nie jestem jej nic winna
Nie mogę spędzić życia
Żebrząc o okruchy akceptacji
Nie lubię czytać moich starych tekstów.
Tej pyskatej, seksistowskiej gówniary.
Minęło tyle żyć.
Jestem kobietą o której kiedyś pisałam
Rzeczywistość jest lepsza od fantazji
Dwanaście lat temu napisałam tu smutny wpis o neurochirurgu
i że raczej nie obudzę się rano.
Jutrzejszy poranek przywitam w moim ulubionym burdelu.
Kawa, makijaż, seks.
Kto się spodziewał że będzie płacić moje rachunki?
Cztery koty i ogromna kolekcja szpilek.
Jeśli czegoś brakuje to tego miejsca.
* Oglądałam film Furioza 2 i tam bohater powtarza "nie ma już prawdziwej chuliganki i tak mi się jakoś
Z nim jest mi inaczej
Boję się
O wszystko i o nic
Uwierzyć
Nie jeden raz było
Już dobrze
Już naprawdę
Wiem że rozumiesz
Czasem zapominam jak bardzo
Kończysz za mnie myśli
Też się boisz
Wiesz jak drogo
Płaci się za happy end
Koledzy poszli,
więc znów jesteś tym facetem, któremu dałabym się uwieść.
Pytasz mnie, czy wierzę w miłość. Zabawne.
Na trzeźwo ledwie pamiętasz moje imię.
Mówili ci, że ze mnie kawał suki.
Banda szczeniaków.
Przy kolejnym piwie zaprosisz mnie do siebie.
Udam, że nie rozumiem.
Od jutra możesz znów udawać, że mnie nie znasz.
o dużych dziewczynkach raz jeszcze- odświeżam
Zdecyduj się synku,
chcesz mnie pieprzyć czy łaskotać?
Zamilkł. Nie wiedział
albo po prostu się wstydził.
Wyszła, bo nie może wszystkiego zrobić za niego.
Powinien chociaż to mieć przćwiczone.
Odpowiedzieć. Żałosne,
ale naprawdę chciała być tą pierwszą.
Każda chce chociaż raz.
Tak z romantyzmu, lub głupoty.
Nie jej wina, że chodzą parami.
Realia są smutne. Wręcz biedne
jak jego pocałunki.Zdecyduj się synku,
chcesz mnie pieprzyć czy łaskotać?
Zamilkł. Nie wiedział
albo po prostu się wstydził.
Wyszła, bo nie może wszystkiego zrobić za niego.
Powinien chociaż to mieć przćwiczone.
Odpowiedzieć. Żałosne,
ale naprawdę chciała być tą pierwszą.
Każda chce chociaż raz.
Tak z romantyzmu, lub głupoty.
Nie jej wina, że chodzą parami.
(...)
--- full text ---
Tak często
chciałam do niego zostać.
Przy Tobie odejść
albo nawet z Tobą,
bo znacznie trudniej.
Zapominam, że powinam
nie pamiętać. Zrozumie
czego nie wiem.
To wszystko jest
to nie tak, że nie mam serca, dobrze mi się udaje
Spacerowaliśmy najczęściej nocą.
Pragnęłam tak trwać,
zostać na tym placu zabaw.
Złamany obcas i róże z klombu
Zwariowałam wtedy przy fontannie.
Albo bardzo chciałam.
Gdzieś głęboko we mnie jest wiersz.
A w nim cynizm, którego nie docenią, bo razi.
Płacz, ten prawdziwy,
którego nie dane im będzie usłyszeć.
Myśl, że nigdy się nie dowiem, co chciał mi powiedzieć
zanim założono mu ten ostatni garnitur.
Tęsknota za kawalerką na trzecim piętrze,
jedynym domem bez względu na adres korespondencji.
Ten krzyk, bo nadał mi imię i od dawna zapomina o imieninach.
Love story jak z filmu, z napisami przed szczęśliwym zakończeniem.
I pragnienie by choć raz o tym wszystkim nie pamiętać.
Gdzieś tam jest wiersz ten najważniejszy,
ale takich wierszy chyba lepiej nie pisać.
*miało być walentynkowo, ale znalazłam to
moja tęsknota co rano
wydrapuje mi oczy
ubiera w szare sukienki
tłucze wszystkie lustra
jednak patrzy zachwycony
"zrobiłaś coś z włosami?
jesteś taka piękna"
to miasto jest coraz głośniejsze
często nie słyszę co myślę
czuję znajomy ucisk i wiem że
ten koniec nie jest początkiem
może moje szaleństwo
zawoła cię i przybiegniesz
rozebrać mnie z tego obłędu
mimo wszystko nie pozwolisz
tu tak przy nim uschnąć
