Wolność

Jestem swobodny
kwiatki wąchać i od spodu mogę
Jestem istotą
Mogę od końca czytać dzień cały

Obiadem westchnąłem do prostoty życia
Dźwiękiem okrągłym
Szybkim gestem
Świstem...wilczym kłem
Rozdarłem zasłonę świątyni!
Mogę utyć na swoich słowach

Jak chomik gromadzić mogę
Pokarm ducha w polikach wypukłych
Mogę...nie zabronisz!
I tak zrobię by w radośc perlistą
Wbiec móc, na skrót i z zapasem

Na długi czas...
Rosę spijam ze skał mchem przyprószonych
Wyję do drzew zielonych
Do ludzi brudnych naturalnie
Kocham się z ziemią matką swą

Kazirodczo czcze jej łono
By perły pradawne wywołać w sobie
By ukochać to co kochane być musi
To co niezmienne i delikatne zarazem
Ziemia jest srebrem a woda w słońcu złotem.

Ja jestem bogiem jej i czczicielem.

Roberto Szymański
6 may 2011 at 17:40

Dzięki za plusa tajemniczy ktosiu!

report

gabrysia cabaj
6 may 2011 at 17:43

ktoś to ja, ale nie zawsze wiem, co powiedzieć, żeby wyglądało:)

report

Darek i Mania
6 may 2011 at 17:52

ostatnie dwie zwrotki zaciekawiły mnie- ostatni wers -znowu ktoś czuje się Bogiem a to ziemia rodzi i chowa

report

Mizukage
6 may 2011 at 21:15

Ładnie, ładnie ;D Szczególnie koniec ;] "Ziemia jest srebrem a woda w słońcu złotem". Pięknie to ująłeś.

report

Roberto Szymański
6 may 2011 at 22:06

Ziemia jest matką i rodzicielem. Ale świadomość mam ja, Bóg to pojęcie abstrakcyjne...tak samo jak moje myśli..nie wiem czy wiesz co mam na myśli... Dzięki Mizukage :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register