łączy ich beczka soli
dzieli chleb z niejednego pieca
usta niewyparzone kawą
ze wspólnego dzbanka
filiżanek dryfujących
na bezkresnym oceanie z lnu
wznoszą barykady z porannych gazet
Dziękuję Wam wszystkim za wskazówki i komentarze. Ocean zostanie, co tam, tę przepaść między śniadającymi przy jednym stole jakoś tak sobie materializuję;)
Fakt - ten bezkresny ocean z lnu? Bezkresny i ocean, to owszem - nieodzowne w sytuacjach szerokich, nawet wygodne :) Ale ten len? To już z dupy, bo tuż za nim koniec wiersza. Czym innym bym ścielił :)
Znajomy poeta powiedział mi kiedyś, że niektóre wiersze ceni się za jeden wers czy parę słów. W tym wypadku "barykady z porannych gazet" to absolutne mistrzostwo! Oczyma wyobraźni już widzę je wznoszące się potężne :O.
Witam wszystkich Dzięki, Maks, zawsze czułam, że to najsłabszy wers. Więc tsz - już od pierwszego - zdaje sie cenić będę.
report
ciekawe skojarzenia, mnie się podoba nawet ten ocean mnie jakoś nie razi, pozdrawiam
report
Dziękuję Wam wszystkim za wskazówki i komentarze. Ocean zostanie, co tam, tę przepaść między śniadającymi przy jednym stole jakoś tak sobie materializuję;)
report
Fakt - ten bezkresny ocean z lnu? Bezkresny i ocean, to owszem - nieodzowne w sytuacjach szerokich, nawet wygodne :) Ale ten len? To już z dupy, bo tuż za nim koniec wiersza. Czym innym bym ścielił :)
report
Dzięki, Waldemarze. Już nakrywam ceratą;)
report
Znajomy poeta powiedział mi kiedyś, że niektóre wiersze ceni się za jeden wers czy parę słów. W tym wypadku "barykady z porannych gazet" to absolutne mistrzostwo! Oczyma wyobraźni już widzę je wznoszące się potężne :O.
report
jakże prawdziwe - i ten ocean i barykada, wszystko tak jak w zyciu zaczyna dziac się nie wiadomo kiedy
report
a bezkresne oceany tez maja swe glebie lniane czy nie...
report
czy dzbanek nadal łączy..
report