na tarasach niezrozumienia

wiesz jak to jest
gdy dzień gaśnie o świcie
i nie ma jutra

jak bezskutecznie szukam wyjścia
ze śnieżyc i świtów zamglonych
dwadzieścia może trzydzieści lat
a ty stoisz po tamtej stronie
wsparty o barierkę
i czekasz

pociemniały mi oczy jak liście buczyny
rozwiane jesienią po nadmorskiej plaży
nie usłyszysz krzyku z otwartych ust
choć obolałe ramiona
zbyt wrażliwe na dotyk

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register