Zmiana sposobu prezentacji

14 september 2014

poetry

Wanda Szczypiorska
Wanda Szczypiorska

skopiowałam

zalogowani przyjaciele:
brak

Był bez tytułu i pozostał bez tytułu (szpargał z czasów studenckich)

Rankiem wychodzę z domu
i idę zbierać pod dębami
suche gałęzie
żeby rozpalić ogień
i przygotować śniadanie.
 
(Chłód poranny pachnie dymem.
poprzez czerń liści jesiennych
widzę jabłka wtulone w gałęzie
a te, które opadły przez noc
leżą jasne w trawie brunatnej)
 
Z nisko ściętego pnia zrywam  korę, z wysiłkiem, bo trzyma się mocno, pakuje do worka, wracam przez las i ogród wlokąc za sobą worek, zadowolona ze zdobyczy, a radość powoduje, że mi do głowy przychodzą myśli szczęśliwe i błahe
 
A przecież nie poznałam jeszcze smaku jabłek widząc je tylko z daleka.

Podczas zbierania marchwi u gospodarza Paducha

Ja też kiedyś pisałam wiersze. Ten napisałam w czasie wakacji na którymś tam roku studiów. (znalezione w szpargałach )

Na polu 
srebrzystym pod słońce o późnej porze dnia 
kobieta grzebiąc w ziemi 
 opowiada innym grzebiącym o zbrodni popełnionej  
już dawno 
za czasów jej młodości i nie milknąc prawie 
rozpoczyna drugą opowieść 
której tragizm oczywisty zaciekawia 
nie budząc wzruszeń. 

W monotonii piękna skupiającej pejzaż w jeden akord 
jej głos stapia się z liśćmi żółknącymi 
przenika łagodne światło krótkiego dnia 
i tylko głos ten 
tylko stały wysiłek rąk 
wyszarpywanych z ziemi i znów do niej powracających 
pozwala znieść 
złoty ogrom nieba 
nad zagubionym w czerni drzew horyzontem.

15 september 2011

poetry

Wanda Szczypiorska
Wanda Szczypiorska

***

Ra - tun - ku ! Ra - tun - ku !
To nic
To pies sąsiada

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register