7 september 2010

poetry

Przepoczwarzona
Przepoczwarzona

szła

wieczorem ciemnością obleczona dwojaką
 szła dziewucha ułożona
 w brązowych trampkach

 białe skarpetki zamokły
 od wilgoci swobodnie stojących kałuż
 sączyło się niebo kolejną godzinę

 chodnikiem dążąca do sedna
 przemykała niezauważona
 zresztą o 23.05 pustki na ulicach

 czerwone światła tuż przy ulicy
 stopowały jej leniwy krok

 nie ma szczęścia bez dymu w kominie

stateless
7 september 2010 at 21:35

:D heh

report

Przepoczwarzona
9 september 2010 at 21:51

czyli...,ze sie podobało?

report

Jarosław Gryzoń
7 september 2010 at 22:13

już po urlopie widzę, dawno cię nie było.

report

Przepoczwarzona
9 september 2010 at 21:50

a no.. juz... ale wracam... powoli,bo sily odzyskuje :D

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register