21 may 2010

poetry

Saranova
Saranova

marina

kremowa biel piasku
ostemplowana stopami ludzi
rozciąga się po kres

wystrzępione jęzory fal
kąsają chciwie brzeg
mlaskając coraz prędzej.

powoli rozwija się cień
olbrzymim sinym parasolem
brudząc kolorystykę obrazka

plusk jednostajnie przyspiesza
pomrukiem z głębin grożąc
sztormową czarną kipielą

źdźbła traw i kruche gałązki
wśród ziaren piachu lewitują
niesione mocnym podmuchem

ołowiany potwór szaleństwa
piętrzy się falami po wydmy
ciosy rozdając na oślep

pomruk gniewnego morza
z wichru złośliwym chichotem
nęka plamkę wyspy na mapie

Towarzysz ze strefy Ciszy
22 may 2010 at 14:47

"to lek- odwieczny ciemny lek- o kruchy ludzki lad zaczyna bic(...)"...

report

LadyC
22 may 2010 at 15:25

Jak dla mnie za dużo przymiotników. Ale to taka moja optyka, że wolę mniej słów, więcej 'plam'

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register