Zmiana sposobu prezentacji
Komu przeszkadzały widoczne tytuły, że wprowadził negliż prac?
Nawet prostytutki stoją w oknach ubrane...
Fatalne posunięcie, imho.
mówią
bez tej zimnej suki byłoby ci lepiej
ona jest niebezpiecznie lubieżna
gotowa na wszystko
za czuły dotyk
szepczę
tylko w twoich dłoniach jestem sobą
tańczę jak mnie prowadzisz
twoje pieszczoty mnie gorączkują
chodź
otworzymy arterie
zabarwimy świat
na czerwono
przyszedł na świat z białą kartą
ale szybko stał się czarną owcą
jako niebieski ptak
próbował odlecieć do Kukanii
świat oglądał w różowych okularach
i miał zielono w głowie
przez myśli o niebieskich migdałach
w końcu dostał od rodziców
czerwoną kartkę
więc znalazł pracę na czarno
bo nieźle płacili i tolerowali
skacowane poniedziałki
choć był żółtodziobem
to przewidywał swój złoty wiek albo
co najmniej błękitną godzinę
życie przestało być czarno białe
jednak wypadek uświadomił mu
blade pojęcie o życiu
(...)
--- full text ---
Półpościec, czyli Dzień Garkotłuka
Już od rana po wsi gonią
z drewnianymi kołatkami.
Hałasują nutką hożą,
jakby byli obłąkani.
Tarabanią do drzwi dziewczyn,
garnki tłuką i się śmieją.
Na piecyku smalczyk skwierczy –
garkotłuka czcząc nadzieją.
__
W połowie Wielkiego Postu wypadał dzień, w którym
można było sobie nieco pofolgować.
Był to dzień radosnego „przełamania” surowych zakazów.
Młodzież, hałasując kołatkami i tłukąc gliniane garnki o drzwi domów panien na wydaniu, obwieszczała bliskość Wielkanocy i nadejście wiosny.
♡
Babka płesznik —
to trenerka fitness
z nią po prostu kwitnę
♡
Babka zwyczajna —
pomaga w leczeniu
powiedz to bliźniemu
♡
Baba ghanoush, Babka ziemniaczana, Babka łysa i Babka bycza —
zaspokajają głód
spożyj i też bądź zdrów
♡
Babka drożdżowa i Babka piaskowa —
osładzają trudy
i dzień jest bezchmurny
♡
AliBaba —
oświeci zuchwalca:
(...)
--- full text ---
Gasł bukoliczny czas beztroski. Na powiekach zasiadły ćmy karmiąc snami ananke. Wokół dominował chaos, którego spiritus movens była bestia. Bałem się jej gniewu, krzyku, wyzwisk, potłuczonych naczyń, szarpania, bicia, ciągnięcia za włosy, tak bardzo, że postanowiłem uciec.
Dokądkolwiek. Byleby mnie nie znalazła. Póki co starałem się być nieodczuwalny.
Po eksplozji wściekłości następowała absolutna cisza.
Później wołała mnie po imieniu, przepraszała, obiecywała poprawę. Byłem nieugięty, jednak tego dnia omamiony jej słowami, wyszedłem.
W powietrzu zalśniło srebro, a ja spąsowiałem. Wtedy przestałem się bać. Ogarnął mnie niewysłowiony błogostan, a twarz przejaśniała radością. Bestia zawyła, lecz nie pozwoliła mi odejść.
Jeden jeden dwa...
__
(konkursowe)
