13 april 2011

poetry

Bardziej
Bardziej

* * *

podaj tego papierosa nie czuję własnego oddechu mówi
gdybym miał wpuścić do domu koty to musiałbym psy
kury i gołębie mówi z mojżeszowym zacięciem i dalej
kiedy tłukli szyby w oknach prawie się popłakałem...

jeszcze ciepły jesienny wieczór na dworze stoimy
przed domem mrużąc oczy żeby zobaczyć wyraźniej tam
w ciemności poniżej farmy i dalej w dół wzgórza jak goreje
kula ognia co nazajutrz będzie wrakiem spalonego samochodu

oczy jak pustynia
13 april 2011 at 08:41

za pierwszym czytaniem wyrzucił mnie w pół tekstu. brak interpunkcji ...wszystko wydawało się nijakie. wróciłam...obraz stał się klarowniejszy, jakich wydarzeń dotyczy wiersz nadal nie wiem, ale są tu zamieszki, przed którymi najlepiej zamknąć się w domu z całym dobytkiem i wzmocnić okna:-) wiersz zasługuje na tytuł. mówię:-)))

report

Waldemar Kazubek
13 april 2011 at 12:00

Kawał jędrnego tekstu, nieoczywisty, ale jeśli oczywistośc czasem zabija, to lepiej by taki pozostał; raczej wrócę, skoro autor nie daje dopowiedzeń - poszukać ich w sobie. Robi wrażenie, domaga się czytania. Plus.

report

P
13 april 2011 at 18:37

świetny kawałek jakiejś historii, chciałbym przeczytać jej dalszy ciąg, albo to co było przed.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register