Wiktor

Uchodził za skrytego. Nie lubił się wyróżniać. Podlizywać komukolwiek i w ten sposób wyskamleć sobie dostęp do profitów. Ciężko znosił krzykliwe towarzystwo. W gronie większym od dwóch ludzi, czuł się nieswojo. A kiedy było tych osób trzy i zanosiło się na popijawę łącznie z balangą, wpadał w jakieś przestrachy, psychiczne rozchełstania i uniki. Wtedy spylał pod lada pretekstem, wymawiał się chorobą w rodzinie, nagłym pogrzebem, odwiedzinami nieżyjącej ciotki, powoływał się na swoje doły i łupania w krzyżu.

Aż się zbuntował przeciwko swojemu usposobieniu. Poczuł, że budzi się w nim zadawniona ciekawość do zwiedzania nigdy nie widzianych miejsc, rodzi ochota na przekraczanie tradycyjnych barier i pragnienie wejścia do krainy przeżyć z podróży. Toteż z chrapką i werwą zamierzał pogrążyć się w świecie egzotycznych przygód.

Lecz kiedy już na dobre zdecydował się na odmianę sposobu życia, poczuł, że jego marzenia są śmieszne, gdyż nie zostało mu nic innego, jak przyjąć do wiadomości fakt, iż za bardzo skurczył mu się zakres ruchu. Dlatego zamknął się w milczeniu, ogrodził od wszelkich sygnałów rzeczywistego świata i pogrążył się w lekturach szpargałów gromadzonych przez lata.

Wędrował po albumach z minionymi wrażeniami, a każdy album uświadamiał mu poniesioną stratę. Odsłaniał przed nim to, czego było mu brak: symbolizował nadciągającą śmierć. Byle data na fotografii potwierdzała mu nonsens dalszego życia pośród grobów. W przeglądaniu zdjęć i papierów wprawiających go w zniechęcenie, znajdował rozpacz; niosły smutek, pobudzały do bezruchu i zachęcały do nietrwania.

Wtedy zagubił się w chaszczach niepotrzebnych rozterek. Wtedy pobłądził wśród zbytecznych refleksji na temat zmarnowanych lat. Lat strawionych na nieróbstwie: za późno dostrzegł, że od początku należało się bić o swoje szczęście. Walczyć zwłaszcza wówczas, gdy mówiono mu. że jest za późno i nie ma najmniejszych szans.

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register