Zmiana sposobu prezentacji
- Czy jest pan dumny z faktu, że został pan wybrany spośród wielu pionków do rozgrywek na wielkiej szachownicy?
- Nie jestem -westchnął jakby uczestniczenie w tym dialogu męczyło go niezmiernie.
- Dlaczegóż? Przeciez to wielka rzecz być trącanym palcem Mistrza.
- Taaaaaa ... w rzeczy samej - odparł lakonicznie, po czym bujając się z boku na bok na swojej jedynej czarnej nodze, wskoczył do mrocznej, cichej, ograniczonej przestrzeni pudełka, w którym czuł się zdecydowanie najbardziej komfortowo.
Bo przyjdzie czas, kiedy ludzie nie zechcą przyjąć zdrowej nauki, ale według własnych upodobań dobiorą sobie nauczycieli , spragnieni tego co miłe dla ucha , nie będą słuchać prawdy, a zwrócą się do baśni.
List do Tymoteusza.
4,3-4
https://www.youtube.com/watch?v=BI2lrdjYQ2o
Fascynujące ... intrygujące ... wciągające ... kojące.
-Puk!Puk!
-Zgadnij kto tam?
-Bóg czy może szatan.
W dobie wszechobecnej informacji, która w ogromnej liczbie czerpie moc z kotła diablej energii. Zaglądając na strony ,,w.w.w.", naznaczeni ludkimi słabościami, piętnami, których trujące ziarno wykiełkowało w nas w dziecięcych latach szukamy przeciwbólowego antidotum. Szatan wie czym trącić dzwon w naszej egowieży by ten wydał dźwięk. W swojej przewrotnej, ale jakże finezyjnej grze niczym urzekająca czarna syrena śpiewa czarowną pieśń, która porywa nasze jestestwo w błogi stan wyimaginowanego ukojenia. Obrazy, dźwięki, teksty, ,,Strącony" ma w zanadrzu cały wachlarz zakus ... spełnień, pokrętno- ponętnych dróg.Wszystko czego trzeba zagubionej, zbłąkanej, chorującej na chroniczne odosobnienie duszy.
Mrok, śmierć, autodestrukcja, dewiacje, pornografia z najbardziej wynaturzonymi odłamami. Kolorowo, wyborowo. Od myśli do czynu droga jest krótka. Wystarczy chcieć!!!
https://www.youtube.com/watch?v=46QaOikFYhM
Albowiem dziecię nam się narodziło,
Syn został nam dany.
Na jego barkach władza spoczywa.
I nazwane będzie imieniem:
Cudowny Doradca, Bóg Mocny,
Ojciec Wieczności, Książę Pokoju (...)
Księga Izajasza
9,5
W pewnym sensie przeraża mnie myśl o Jego władzy absolutnej. Jeśli ktoś nadal wierzy,że Bóg to starzec z siwą brodą, srogą miną, dryfujący w przestworzach na cumulonimbusie powinien jak najszybciej zarzucić ten mit na rzecz niewyobrażalnej, wielopostaciowej tudzież bezpostaciowej, niepojętej, wymykającej się
wszelkim ludzkim mniemaniom mocy, która ma władzę nad ,,było, jest i będzie".Od momentu uświadomienia sobie jego wszechwładzy sprawczej, moje wydumane ego weszło w fazę mimowolnego kurczenia się. Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek przyjmie wielkość,
którą On uzna za satysfakcjonującą. Jestem zaprzeczeniem świętości, choć przyznam trzymam się sukienki przyzwoitości. Dysharmonia i zlepek kontrastów mógłbym wytatuować sobie na ramieniu. Nie zapałałem wielką miłością do rodzaju ludzkiego bo czuję oddech Boga na plecach. Zagadką więc pozostaje dla mnie nadal, dlaczego stałem się odbiornikiem jego przekazów.
Kiedy przybliżyłem temat mojej znajomej. Odrzekła, że powinienem się zastanowić czy sam się nie nakręcam. Bo chcę,żeby coś się działo, bo potrzebuję cumować gdzieś myśli, bo trzeba mi nietuzinkowego towarzystwa. Bezustannie studzę się podobnymi autosugestiami.
Jak nic się nie dzieje i świat wydaje się zwyczajny jak dotychczas. Wmawiam sobie, że mam urojenia, że jestem nadwrażliwy a wyobraźnia mnie mami.
Uciekam a On w jakiś tylko Jemu znany sposób (...)
--- full text ---
Ptaki nie żyją złudzeniami, pragnieniami, dążeniami, emocjami, ambicjami, fantasmagoriami, tęsknotami, dewiacjami czy innymi bzdetami, w których pławi się od zawsze nieposkromione, zawiłe ludzkie ego. Żyją według ściśle narzuconego im od Stwórcy rytmu.
Esencjonalny minimalizm jest wpisany w ich egzystencję. Spoglądając dziś na gawrona stojącego w jeziorze otulonych szadzią liści, trzymającego w dziobie włoski orzech. Naszła mnie myśl,że ten skromnie wyglądający, niewiele wymagający, cichy przyjaciel jest bliżej Boga niż ja.
Przed tobą postawiono ogień i wodę,
ty zaś wyciągniesz rękę po to,
czego sam zapragniesz.
Przed każdym człowiekiem jest życie
i śmierć,
on zaś bierze z tego to, czego sam zapragnie.
Przeobfita jest mądrość Jahwe,
jest On wszechmocny i widzi wszystko.
Oczyma swymi Bóg ogląda swe dzieła.
Mądrość Syracha
15,16-19
https://www.youtube.com/watch?v=L1F3sHklg9k
,,Panie Jezu zabierzemy Cię do domu,
Panie Jezu nie oddamy Cię nikomu,
dniem i nocą Panie Jezu będziesz z nami,
bo gorąco Panie Jezu Cię kochamy ..." odziany w uroczystą biel zdzierałem gardło, że ho! ho! Kilka dni później dorosłem, wycofał się w głąb mojej duszy, nie chciał przeszkadzać. Zapomniałem o jego istnieniu.
Wówczas uczniowie podeszli do Jezusa pytając;
- Kto jest największy w królestwie niebieskim ?
A przywoławszy do siebie dziecko, postawił je na środku i powiedział:
- Zaprawdę powiadam wam: Jeżeli się nie nawrócicie i nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto zatem uniży się jak to dziecko, ten będzie największy w królestwie niebieskim.
Ewangelia wg. Mateusza
18,1-4
https://www.youtube.com/watch?v=NVHVm_kAe5U
To była jakaś sierpniowa niedziela. Świat był skąpany w czystej słonecznej energii, która wdzierała się z impetem przez brudne szyby mojego mieszkania. Wstałem z tym bezprzyczynowym uczuciem konieczności wyjścia. Ogarnąłem się szybko nabuzowany wszechobecnymi fotonami światła, wrzuciłem na siebie niekrępujący ruchów ubiór. Nie znoszę jak coś mnie uwiera tu czy ówdzie, tudzież spowalnia moje działanie. Zawiesiłem na szyję Nikona licząc na jakiś ciekawy kadr i ruszyłem pomiędzy leciwe kamienice, urokliwego zakątka w którym przyszło mi bytować.
Nie miałem jak zwykle planu przechadzki, pddałem się impulsowi zrodzonemu w nieznanym mi źrodle mojego jestestwa.
Pierwszego dostrzegłem pod zaroślami przy dobrze utrzymanym zabytku starego zamku, chlubie miasta, który od ponad stu lat dumnie wznosi basztę nad głównym rynkiem.
Nie zrobił na mnie wrażenia, ot ptaszek. Miał pecha, tudzież toczyła go jakaś śmiercionośna przypadłość. Szukałem wzrokiem czegoś wyjątkowego, błądziłem spojrzeniem po oknach i wygryzionych zębem czasu fascynujących wiekowych fasadach.
Drugiego znalazłem, kilkaset metrów dalej, gdzieś pod kamiennym murem z dzióbkiem przytulonym do zimnych głazów. Przeniknął mnie dreszcz. Zapytałem w myślach.
- Pokazujesz mi dzisiaj martwe gołębie?
Bez odpowiedzi. Jednak jak trącona nikłym powiewem wiotka gałązka brzozy, tak we mnie zaczęła rodzić (...)
--- full text ---
Wiem, że byłem tu już, zapewne nie jeden raz. Spierdoliłem coś grubo, na tyle poważnie, że utkwił mnie ponownie w tej ziemskiej malignie. Poddając kolejny raz ,,karkołomnemu treningowi" moje krnąbrne ego. Sam pod czapką niewidką, tudzież zaczarowaną peleryną, która posiada właściwości znikające ciała namacalne i nienamacalne rzucał mi niby od niechcenia wielobarwne piłeczki z własnym Logo, banalne symptomaty, informujące o Jego obcowaniu w mojej wielowymiarowej rzeczywistości. Jednak gdy absorbują cię ziemskie sprawy, trawią emocjonalne pająki zagnieżdżone latami w trzewiach, może nawet w DNA nie w głowie ci budowanie relacji z Ojcem. Jesteś rozjebany raz za razem jak mucha, której pewny lot skończył się na zderzaku pędzącego bolida i nie w głowie ci duchowe konwersacje. Każdy kolejny krzyż dostrzeżony na drodze nie koi tylko wzmaga irytację. I choć czasem przystajesz, nie pochylasz głowy, nie widzisz wyciągniętych w twoją stronę ramion. Obracasz się na pięcie i znowu brniesz w płytsze czasem głębsze trzęsawisko zgotowane przez występnego jokera, który przygotowuje adekwatne do twych słabości scenariusze w które umiejętnie cię wkręca. Cel tej kontrowersyjnej gry jest jeden. Przebudzenie.
,,Nie możesz przekupić swojego wejścia do nieba
Wyglądasz dobrze tutaj na dole
Ale nie jesteś naprawdę dobry ..."
https://www.youtube.com/watch?v=OLj8EcECKxk
Jahwe (...)
--- full text ---
Krople deszczu roztrzaskiwały się srebrnymi szpilkami na szybach leciwego autokaru. W pażdziernikowych lekkich mgłach tonęły widoczne zza szkła, wyzute z energii pejzaże. Raz za razem dal przecinał jakiś skąpany w czerni ptak. Surowe, bezlistne sylwetki drzew rozrzucone tu i ówdzie na polach, przez ułamek sekundy stawały się odległymi towarzyszami mojej podróży. Strzeliste słupy elektryczne, rozpościerały swe cienkie, kablopodobne ramiona łącząc się w bezkresną linię energetyczną.
Jednodniowa odskocznia na Czeskie Morawy. lakonicznie rzecz ujmując ,, szału ni ma". Jednakże jadąc drżącym z wysiłku autokarem, czułem się jak mały chłopiec, podniecony nieznanym, które czeka na niego za rogiem. Bez względu na wiek trzeba umieć zachować w sobie dziecięcą ekscytację, bo każdy nowy dzień przynosi ze sobą inne obrazy, inne twarze, inne niebo. Nawet jeśli idziemy dzień w dzień tą samą drogą, wszystko jest inne. Inaczej wstajemy, inaczej spada z nas kołdra, inaczej podnosimy głowę, inaczej chwytamy skarpetkę ... wszystko jest inaczej. I to czyni życie wyjątkowym.
W moim pojęciu budowle, które przetrwały kilka setek lat są niesamowite. W kamiennych murach przechowują historię wielu pokoleń, którą my współcześni możemy odtworzyć w bardzo okrojonej wersji za pomocą archeologicznych pozostałości. Aczolwiek nigdy nie będzie nam dane ujrzeć przeszłości w rzeczywistej formie. Nigdy nie (...)
--- full text ---
Darmowe bilety w liczbie dwa. Jako, że kompanów u mnie jak na lekarstwo, skazany jestem na samotne przeżywanie kinowych uniesień tudzież rozczarowań.
O twieram repertuar ,, Cinema City ", premiery dla dorosłych nie przekonują mnie, tym bardziej tytuły bajek, choć nie powiem bywam.
Ostatnie seansy, film z rodzaju superbohaterowie Marwella. W roli głównej Tom Hardy, jeden z moich ulubionych aktorów. Tytuł obrazu brzmi intrygująco ,,Venom", gdyby trochę poprzestawiać litery i zamiast V wklepać D. Lubię rozrywkę fantasy, zawsze niesie jakieś przesłanie dla ludu, ponadto pod uroczą poduszeczką drzemią psychorozkminy dwoistości ludzkich natur.
15.50 najbliższy a zarazem ostatni seans. Wrzucam na siebie jesienne odzienie i myk w miejski autobus. Sala kinowa nie pęka w szwach. Na wybranych przeze mnie obrazach zazwyczaj ,,nie pęka".
Siedem , może dziesięć osób ludzkie minimum daje nadzieję na spokojne obejrzenie filmu. Jednak częściej można się rozczarować tą ,,hope". Tuż obok gość już na przedwstępie zaczyna raczyć swoje podniebienie chrupiącą mieszaniną glutenu , mąki kukurydzianej z domieszką smakotwórczej chemii. Chrupanie rozprzestrzenia się we mnie falą nieprzyjemnego zgrzytu. Silent please abo niech włączą Dolby Surround, szepcze umysł.
Prośby zostają wysłuchane. Muzyka wtłacza się grzmotem, czuję jak drżą atomy kinowych foteli. Uwielbam ten Boom!
--- full text ---
Jesteśmy bezwiednie uwikłani w boski plan, czy tego chcemy czy nie. Nie mam pojęcia, czym trzeba sobie zasłużyć, aby Bóg w sposób namacalny dał nam się odczuć. Dlaczego wybiera tych a nie innych do realizowania swoich zamierzeń.
Wyobrażam sobie Jego świadomość jako niebotyczne kłębowisko neuroprzekaźników. Jednak przyznaję, że w głębi siebie śmieję się z tej dziecięcej infantylności ( a może to On zrywa boki).
Bóg przenika wszystko co istnieje, nie ukryje się przed nim niewidzialne a co dopiero widzialne. Jesteśmy pyłem we wszechświecie, nasze ciało wcześniej czy później stanie się ziemią, ale duch to nienamacalna złożoność której istota poznania jest poza zasięgiem pojmowania człowieka i właśnie tą enigmę Pan sobie umiłował.
Wiele lat upłynęło od czasu gdy po raz pierwszy Bóg zainicjował swoją obecność w moim życiu. Wtedy jeszcze nie miałem świadomości, że Najwyższy wejrzał na mnie inaczej. Nie było to zdarzenie spektakularne. Ot znalezisko. Jednakże gdy się temu baczniej przyjrzeć nasuwa się słowo ,, niezwykłe".
Przekopywałem skrawek ziemi pod niewielki ogródek warzywny. Zbita ziemia, która lata leżała odłogiem niełatwo poddawała się obróbce. Mozolnie przerzucałem porośniete trawą klepisko, żeby wpuścić powietrze w głębsze warstwy gleby.
W grudach ziemi leżał niewielki krzyżyk z Jezusem. Na rewesie widniał grawer Made in Italy. (...)
--- full text ---
