Wiersz świąteczny, a nawet noworoczny
Wiktor dowcipkuje, że został moim synem,
bo nie doceniał dobrej matki, dobrego ojca
i bóg go ukarał. Spotkałeś boga, synku?
Robotnicy rozebrali most na drodze do szkoły.
Co rano żują kanapki i patrzą na wielką dziurę.
Planują żuć do świąt, możliwe, że nie zdążą
i dziura zostanie dziurą do końca roku.
Moglibyśmy jechać przez Rudzicę,
ale to z dziesięć kilometrów,
więc ruszamy miedzą.
Zatrzymuje nas stary, zmęczony człowiek,
to prywatna droga, krwawicą ją budowałem,
mówi i pociera oko. W końcu macha ręką:
nie ma sensu, żebyście jechali przez Rudzicę.
Docieramy na asfalt, grudki błota
wylatują z bieżnika i uderzają w nadkola.
Spotkałeś boga, synku? Jaki on jest?
Uprzejmy, odpowiada Wiktor,
ale srogi, dodaje po chwili.
Bardzo. :)))
report
zdecydowanie dobrze piszesz i tak sie teraz zastanawiam, czy pierwszy wiersz ktory skomentowalam na NS nie byl czasami twoj?
report
ooo zaciekawiłaś, a pamiętasz co to za wiersz?
report
hmmmmm chyba cudow ode mnie oczekujesz, ale to chyba byl wiersz o karmieniu sepow!!
report
hahaa.. no to chyba mamy cud :-) Pisałem taki!
report
http://portalliteracki.pl/artykul,40373.html
report
daj go dzis dla przypomnienia na truml!!ale mam farta, pamietam wiersz ktory czytalam niemal lata temu? rzeczywiscie zrobil na mnie wielkie wrazenie!!
report
mogliby tak u nas ten most budować ruski rok to nie chodziłbym do szkoły i miałbym wcześniej wakacje ;)
report
wreszcie znalazłem bardzo dobry wiersz - jak tu pięknie przechodzi się nieprzechodząc w następne wersy niekończące wątki które znajduje się potem :))
report