Zmiana sposobu prezentacji
Gdyby nie było Polski
Nie było by nas
Byśmy byli pustymi ludźmi, cudzoziemcami
Ale jest Polska
I jesteśmy my
dzisiaj byłam u lekarza...
odstawił mi całkiem leki...
moje jedyne pocieszenie...
nie chcem się juz dołować...
chce byc jak inni...
mieć rodzinę...
ale wiem że to i tak jest nie możliwe
Codziennie zdjęcia Twe oglądam
Odliczam dni, kiedy znów będziemy razem
Spoglądam w okno, zamykam oczy
Cofnełam się w czasie
Stoję obok Ciebie
Śmieję się
Jestem poprostu szczęśliwa
Mam trzy latka sa moje urodziny
Na stole stoi upieczony przez Ciebie tort z truskawkami
Zaprosiłaś rodzinę
Był ten Adaś z dołu
Pamiętasz?
Ten dzień jest jeden z niewielu które dobrze wspominam
Jest ich niewiele
Pisząc to siedzę na matematyce
Łzy mam w oczach
Trzeba się obudzić z tego snu
Koszmaru!
Życie to nie bajka
Teraz mam 17 lat
Jestem w domu dziecka
Jest szary deszczowy wieczór
czekam na telefon od Ciebie...
Ty jednak nie dzwonisz
Może zapomniałaś
Może miałaś, a nie chciałaś
Przykro mi bardzo z tego powodu
Ale dalej będę czekać
Jak na zbawienei z nieba
Na ten telefon od Ciebie
Opowiem
Wam historię mojego życia.
Ale
może na początku Wam się przedstawię. Mam na imię Paulina i mam jeszcze nieskończone
18 lat. Mieszkam w domu dziecka. Dlaczego? Czytajcie dalej a się dowiecie…
Urodziłam
się z lekka wadą serca. Nie miałam taty. A może miałam, ale matka mi Niechciała
powiedzieć. Wychowywałam się przy babci i sąsiadce. Były trudne czasy. Mało
pieniędzy i brak pracy…
Lata
mijały, ja rosłam jak na drożdżach. Byłam pociecha całej rodziny, jednak…
Pewnego
dnia zjawił się on… I od niego wszystko się zaczęło…
Na
początku przynosił mamie kwiaty, mi czekoladki. Jednak sielanka nie trwała
długo. Urosłam, zaczęłam chodzić do szkoły. Byłam prymusem, lubiłam naukę, a
gdy tylko widziałam książki to moje oczy robiły się wielkie.
Nadszedł
czas Pierwszej Komunii św. Moja rodzicielka nie miała zbytnio pieniędzy, lecz
starała się o miłą uroczystość. Przybyli goście. Zarówno ze strony mamy, jak i
Edka, bo przecież on też należał do rodziny…
Z
roku na rok z nauką szło mi coraz gorzej. Przeprowadziliśmy się w nowe miejsce.
Nowa szkoła, nowi znajomi. Mi się podobało, ludziom nie. Zaczęłam opuszczać
lekcje, lekceważyłam słowa matki. Jednak z czasem i ona zaczęła lekceważyć moje
słowa…
Zaczęła
--- full text ---
