Poetry

Mirosław Ostrycharz
PROFILE About me Friends (11) Poetry (128)


8 june 2010

Lutnia

W ciszy południa w cienistą głąb parku
poszedłem szukać lutni po Bekwarku.

Na białej ławce opuszczona leży,
czeka, aż w struny moja dłoń uderzy,

dobędzie pieśni płomiennej i krwawej,
dumą potężnej i rozpaczą łzawej,

pieśni o wielkiej wyprawie rycerzy
i o mogiłach w stepowej rubieży.

Szumi w alei starych lip gromada,
wiatr w nich przez liście o wiośnie coś gada,

opar pogody odurza słodyczą,
tymotka nęci w dal łąki zwodniczą,

prześwit słoneczny po liściach się pęta.
Zgubiłem drogę i nut nie pamiętam.

Pamięć o lutni roztrwania się w trawie.
Nie pójdę dalej. Sił nie mam już prawie.

Hymny – nie dla mnie, sława – to za mało.
Wiatr trąca struny. Pieśniarza nie stało.

W poszumie liści o wiośnie powiada
cisza zielona. Niech gada, niech gada...

Roją się pieśni od wiatru swawolne,
pośrodku drzewne a brzegami polne.




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1