Marcin Lulek
ALL WORKS Poetry (7) Photography (51)
About me Friends (4)

Zmiana sposobu prezentacji

TWARZ MATKI

Te dwa niebieskie jeziorka
świecące w oddali

A ten szczyt
niezdarniepnący się w górę.

Jednak ta dolina
rozpościerająca się nagle
od tej stromej góry, które od czasu do czasu
ruszały się, jakby pekająca
skorupa ziemska.

I to wszystko nam mówi,
że to coś najpiękniejszego w świecie
czego nie da się opisać żadnymi słowy.

Marcin Luraniec

TRUDY ŻYCIA

Gdym do mety już dotarł,
radości mej w progu na próżno szukam.
CZY tak musi być ?- sam pytam siebie,
będąc u bram rozpaczy.
Gdy kurz opadł,
zastanawiam się czy to wszystko miało-
ma-
będzie mieć sens.
Przecież mury co trzymały- RUNĄ.
Ciepło nastało, pokonując chłód.
Ptak już zajął swe stanowisko śpiewaka.
A słońce nie śpieszy się by odejść.
Wszystko wyrzekło się smutku,
by kiedyś na nowo zaprosić do serca.
Lecz serce ME nie pozwala mi się rozradować.
Nie skacze jak inni,
co w próżności dotarli do mety.
Ja nie chce tak jak oni,
choć bieg wycisnął ze mnie ostatnie poty.
Me usta nie dosięgają obydwojga uszu.
To co STARE we mnie nie,
nie odpłynęło całkowicie z nurtem rzeki,
gdy oni dotarli już do brzegu.
(...)

--- full text ---

To jak woda, prąd, powietrze…

Miałem piękny sen,
Śniła mi się miłość.
Tak jest ona piękna,
Bo ona jest jak pokarm dla ciała.
Ale ważniejsza jest …ważniejsza od…
Nic nie ma w moim życiu
Pustka złość nienawiść nerwy-pułapka
Drzewa w zimie szarość, zimno to czerń,
Może przyjść lato, hm tak to ciepło
Ono przemienia stres, z tym mogę podjąć trud
Bo jest siła, tylko przez ten jeden napęd, tylko ten jeden napęd napedza
Jeśli radio ma, samochód ma ja też chcę, ja też chcę, ja też chcę, ja też, ja też, ja też.

Marcin Luraniec

Moment grzechu

Nie chcę, nie chcę.
Gdy z potworem wciąż się gorem,
i ugorem na podłogę chlustam z całą siłą.
Wstać nie mogę.
Ziemią jestem zakopany.

Ojcze !

Wtedy mą Nadzieję wołam co przyjść może z wysoka-
o głupim ja że tylko wtedy gdy krew mi z ciała wyłazi.
Gdy z pazurów bród się dostaje, gdy gały wychodzą,
gdy mięśnie z trupów wyłażą szczurom na pożarcie,
i krew zalewa zcisłą watrobę z uwielbieniem.

Ojcze !

Odkop- wołam z rozpaczą. Nadzieją mi przywal z odwagą
nie ziemą krwistą, zastygłą z Edenu-
pierwotnością grzechu mego. Nie.
Przełam we mnie ten mur okropny. Wołam z rozpaczą.
Odkopie z miłości do mnie, choć krwawy przeze mnie.

Ojcze !
(...)

--- full text ---

MIŁOŚĆ

Jest coś, co pozwala żyć,
co przynosi szczęście,
co nie pozwala myśleć i działać złu,
co niszczy demony i w śmierć ich obraca,
co motywuje do uśmiechu i dobrego,
co ulepsza świat,
co szarość w barwy ubogaca,
bez czego każdy ginie,
bo to przyniosło nam zbawienie
na zawsze.

Marcin Luraniec

I (nadzieja)

Pąki w nas rosną,
i nadzieją trzosną.
Spośród smutku zimą,
dobra w nas nie zginą.
Gdy promień ciepła je rozbudzi,
w rozpaczy diabeł się nie łudzi.
Bo nadziei pożar w nas rozpali,
przybyły wiosną bociek z oddali.
Rozprawi się ze złem,
ja o tym wiem.

Marcin Luraniec

Dotrzeć do Nieba

Kiedy oczy me patrzą na zgniłą skórę z banana,
co niedawno tak upiększył chwilę tego ciała,
i żółcienił się w słońcu zachodzącym,
śmiejąc się do mnie-
myślę patrząc na zwłoki,
nie chcę tak samo usidlić swe życie.
Chcę zachować tą żółć w promieniach,
i upiększyć chwilę przychodzącą,
aby piękniejszą w idei Dobra pozostała.
Nie chce być kiedyś zwłokami
co większe mają wartości.

Marcin Luraniec

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register