6 february 2016

poetry

Nuria
Nuria

Najzdrowszy przed północą

klakson pobiegł za ostatnim
niebo zaciągnięte nocnym welonem
gdzieś przez niedomknięte okno sączy ogrzej mnie
 
głos odbija się od krawężników
gdzie długonogie latarnie otwierają oczy
 
cieniem na ścianie spóźnieni
tylko pies czuje się właścicielem ulicy
zapija samotność w trzygwiazdkowej kałuży
 
miną godziny nim arterią przetoczy grzmot dzwonów
tłumiony ziewaniem obudzonych zakrętów
 
miasto pochrapuje i szemrze
na dachach na drugi bok przewraca się niebo                            

zuzanna809
6 february 2016 at 20:30

...nostalgia codziennosci.:)

report

K.Felkowa
14 february 2016 at 00:21

A nad ranem robi się najciszej i przychodzi spokojny, niektórzy się boją

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register