Pall

Pall, 26 june 2018

sabat

punktualnie o północy zaczyna się sabat
zewsząd lecą czarownice bo im dają rabat

stówka stówką stówkę goni z zielska warzą wywar
na psubraty diabła braty- zginą dziś w pokrzywach

a na łące jak na łące księżyc błyska łyso
że tak śmiele jak w kościele można czarownicom


zagotować i na pięcie wygłosić zaklęcie
żeby czart za poły brany miał od dzisiaj wdęcie

zaszumiały w noc miotłami lecą gdzieś przed siebie
gwiazdy płoną wzgórze znika jak to bywa w niebie


number of comments: 7 | rating: 0/3 | detail |


Pall

Pall, 26 june 2018

dzień

codziennie tak normalnie
mnie kochaj
bez kwiatów w dłoni
bez zapytania czy wczoraj jeszcze istnieje
 
codziennie tak normalnie
wejdź połóż rękę na ramieniu
później śnijmy o tym co
działo się przed snem
 
codziennie tak normalnie
zjedzmy obiad i napijmy się kawy
ty opowiesz jak minął dzień
a ja wyspowiadam ci się z marzeń
codziennie


number of comments: 6 | rating: 0/5 | detail |


Pall

Pall, 18 june 2018

poezja

przemyka cień srebrem poprzez grube mury
wznosi chwilą setką piór do cieni nieba
zabiera sen w ciemność gdzie czeka lazury
która w błysku słońca jak jabłoń dojrzewa
 
niby w niedojrzałej a kwiecistej bieli
siejąc w sennym wietrze opowieść z niebiosów
kwili jak skowronek w zielonej kądzieli
opowieścią skrytą w setkach cudzych głosów
 
krzykiem puszczy huczy jak ptak jednostajnie
jak deszczem miarowym tnie po liściach zwiędłych
w cieniach drzew mijając przydrożne latarnie
dusza dusz i duchów lotnych zjaw przyziemnych
 
zdjęła suknię lęku przegniłą i bladą
opowieścią z krypty przejęta nad zniczem
szemrze rzeka cicha szemrze dusz balladą
tylko On wyblakły nie przestaje krzyczeć


number of comments: 6 | rating: 0/10 | detail |


Pall

Pall, 17 june 2018

świty

wyplatać z włosów wiatru łkanie
z planet krążących wynieść obraz
i nie nie patrzeć zupełnie na nic
czy to jest ziemi obraz
 
wychylać do dna kielich śmiechu
do grzechu się uśmiechnąć śmiele
i iść gdzie radość tym podobnych
tli się srebrzyście w zieleń
 
skradając drzewom ciche wdzięki
zbierać po drodze maki polne
w tyle zostawić cudze lęki
iść prosto w życie wolne
 
rozproszyć troski i zdumienie
cienie zostawić w starej formie
i wierzyć nadal w jej istnienie
w jej siłę zmysłów obieg
 
tak wiele krzywd spełniły myśli
tak zamieniły świat w milczenie
a jednak ciągle się gdzieś śni
majowe przebudzenie
 
można inaczej śnić o wiośnie
co w głębi płynie wciąż jak rzeka
i nie ma po co nie ma na co
wciąż biegnąć i uciekać
 
to czas nas goni nieustannie
wolność nadaje sens istnienia
kołysze wiatrem przemijanie
tak jak przemija Ziemia


number of comments: 2 | rating: 0/6 | detail |


Pall

Pall, 20 may 2018

jak tak można

"nie widziałam Cię już od miesiąca..." och nie tak
pióra lekkość wywołuje płatków drżenie
kielich dnia już się rozchylił uniżenie
spada mgła po owoc nocy i jej smak
 
wybrać z dłoni uścisk słońca który niesie
w pól południe w zapach ziemi łoże tkane
mchów połacią w zieleń oczu- zadumane
w sen na skraju w drzew magicznym rajskim lesie
 
"jak można żyć bez powietrza" gdy za oknem gwarno tobą
konarami dłonie drzew wytkają świty
znaki liśćmi wiatr rysuje w świeże mity
spójrz- ta baśń się znów zieleni słów odnową


number of comments: 3 | rating: 0/3 | detail |


Pall

Pall, 13 may 2018

list trzeci

ten wiatr co nostalgią targa świty do dnia
przewiewa przez denka szkieł nocy zepsutej
ten grad co uderza w policzek i w łzach
zamienia na chwilę niebo i ziemię w pokutę
...
Anioł cieniem zaszył sen w morskiej podkowie
nostalgicznie zadrgał nowy dzień tęsknotą
idziesz Cieniu brzegiem wokół fali mrowie
stąpasz delikatnie pod stopami błoto
 
znikąd się na szalę nie przekłada słowo
dotykiem spod palców jesiennieje jeszcze
już już patrzeć jeno jak zmorą gotową
zatruje bezwonne i martwe powietrze
 
i znikąd tu sensu ni znikąd poranka
gdzieś zaszedł Aniele Cień rwący pod górę
oblekły sznurami iskrami kaganka
co w nocy jaśnieje w śpiew gwiazd ciszy chórem
 
o! gdyby na chwilę zaścielić mgłą oczy
w szum drzewa się rzucić wygwieździć łan łąki
Cieniami Ogromu anielskiego krocząc
zielenią wymazać zielonych dni świątki
 
tak! tak by się zdało na upstrzonej kwieciem
łące siąść anielskiej w nowej dnia odsłonie
z modlitwą dzienności co do słońca rwie się
Aniele mój Stróżu siądź tuż obok mnie


number of comments: 2 | rating: 0/4 | detail |


Pall

Pall, 3 may 2018

między płotami

między płotami zapadłej wioski
szedł ze znużeniem i pełen troski
o lasce jeno z bochenkiem chleba
garbaty anioł stanął przy drzewa
 
wyciągnął rękę bladą jak śnieg
a w ręku ciemny chleb
 
między płotami zapadłej wioski
szła ze znużeniem i pełna troski
kobieta w szalu i swymi łzami
kropiła ziemię jak piór skrzydłami
 
ptactwo co wiosnę budzi kwileniem
wpatrzone z góry w ziemię
 
gdzie strzegą płoty duchów przeszłości
wspomnienia błądzą wiatru powiewem
garbaty anioł karmi ptaszyny
pod rozłożystym drzewem
 
snują się myśli jak dym z komina
tak się historia zaczyna
 
piasku spod stopy wiejskiej drożyny
która się ścieżką coraz prostszą ścielesz
anioł spod drzewa wzrok swój zanurza
w niespotykaną zieleń
 
kobieta w szalu podnosi głowę
w oczy spogląda widzi dojrzałość
i w jeden chwili w jednym spojrzeniu
odpływa starość
 
a czemu bracie spytasz ukradkiem
tęskniące serce bucha uczuciem
czekali przyszła ogrzała serca
ciepłem i w dłoni cudzie


number of comments: 8 | rating: 0/5 | detail |


Pall

Pall, 28 april 2018

list drugi

… i nagle blaskiem zaczął lśnić
widział choć nie miał wzroku
a wokół niego było nic
i nic nie było wokół...
...
w pędzie cię szukam w bieli chmur na szczytach
co w przemijaniu obłoków odrasta
przenika przestrzeń choć jeszcze rozmyta
płynie nad wsiami i w smogowe miasta
 
chwytam cię w dłonie boś lżejszy od puchu
a w rękach pustka zostaje we wiośnie
tak mi brakuje ust twoich mój duchu
szeptów o świcie skąpanym na moście
 
do szczęścia w trwaniu co tylko uleczy
dwóch dłoni w jednym mieniącym się grzechu
który tę niemoc bez ciebie zniweczy
byśmy wytrwałość spijali w oddechu
 
o! gdyby poznać odwieczną tajemność
w poszyciach lasu drzemiący łan życia
gdzieś zaszedł duchu czy w powiek bezsenność
z pól oderwaną wprost w niebo mgławicą
 
w odwagę męki i boskie spojrzenie
w odbicie słońca we wodzie drzemiące
gdzieś zaszedł duchu gdy ja twoim cieniem
myśli co we mnie tęsknotą wciąż brzmiące


number of comments: 11 | rating: 0/3 | detail |


Pall

Pall, 25 april 2018

fala

półprzejrzyste jak dusze na uwięzi
słaniają się kroplą rosy na zasuszonym liściu
i nic już nie jest takie jak było
 
w dniach za plecami pogubiliśmy żądze
może to pamięć krzywdzi najbardziej
gdy sto zamiast jednej stałej przenika do głębi
w szerszy nurt wtapiając przybrzeżny kamień
 
czas na przepływanie
 
stanie się nasieniem dla pokoleń północy
kiedy z falą roztrzaska się o klif
kolejna myśl


number of comments: 6 | rating: 0/8 | detail |


Pall

Pall, 21 april 2018

list pierwszy

i nagle blaskiem zaczął lśnić
widział choć nie miał wzroku
a wokół niego było nic
i nic nie było wokół
...
 
a cisza się wlewa jak cierń drąży ranę
rozpręża i mięknie w tej chwili zdumienia
dzień blaknie w noc jasną gdzie niebo usłane
gwiazdami śle Wszechświat w dotyk pocieszenia
 
gdzieś zaszedł mój duchu krążący w przestworzach
i której świetlistej nadać imię twoje
czy gdzieś wschodzisz świtem na polarnych zorzach
gdzie czas twój skończony zebrał plony swoje
 
wiem że przyjdziesz we śnie gdy spokój się wleje
strugą do potoku myśli z prądem biegnąc
w zachód Księżyc tchnieniem nocy znamienieje
wlejąc siebie w błękit bym tam mogła legnąć
 
o tak! przybądź ciepłem boskiego ramienia
przesączonym duchem cząsteczki miłości
z niebios wprost w sen błogi i w senne marzenia
ostrą krawędź cienia zamień na krągłości
 
cóż gdy mgła nad polem poranek podnosi
z klęczek Słońce wstaje nad Ziemią gdzie przeszłeś
w sen przybywaj ciepły dotyk senny głosić
nie ma nic jest wszystko nie ma cię a jesteś


number of comments: 8 | rating: 0/9 | detail |



10 - 30 - 100  




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register