Poetry

E.T.
PROFILE About me Friends (21) Poetry (44) Diary (100)


E.T.

E.T., 15 september 2017

jest

jak cisza zamknięta w łanach zbóż
topi się w rosie kapiąc z liści

mknie otwierając serca róż
i śni się śni

śni się dotykiem myśli tchnienia
zbiera uśmiechy dając w darze

i płonie ogniem blyskiem zórz
jak strzała w spojrzeniach


number of comments: 2 | rating: 0/2 | detail |


E.T.

E.T., 10 august 2017

sąd

przyjdzie sądzić z nieba Bóg
który wie
jak sieroty płaczą
pod uciskiem
wdeptywane wciąż od nowa w inne dna
cudzym politycznym pyskiem
i z brzemienia wyrwie śmierci
wciąż tułaczej
Bóg co widzi jak dom sierot
dzisiaj płacze


number of comments: 6 | rating: 0/5 | detail |


E.T.

E.T., 20 july 2017

prawdziwa

uwierzyłam od nowa
że Bóg istnieje w świecie
że wiara góry przenosi
a miłość czyni cuda
czyni cuda w kobiecie


wierzę że jest prosta
odbita w słońcu stokrotki
w bieli płatków piegowatym nosie
i mam nadzieję
że dom zbuduję od nowa
tą wierną Miłością Boga


number of comments: 8 | rating: 0/6 | detail |


E.T.

E.T., 5 february 2017

ostatni lot

staruszek mieszkał zupełnie sam
chociaż rodzina niedaleko
hodował krowy i łąki siał
żył bo sprzedawał mleko
 
zamknięty w sobie i wiecznie
jakiś przedziwnie zamyślony
sam z sobą tkwił bo chciał
od śmierci kochanej żony
 
wiele się nie odzywał
a jego postawa krzywa
wśród ludzi nadała mu imię
nazywano go Dziwak
 
i kiedyś stał przy drodze
myślami błądząc daleko
- dzień dobry- powiedziałam
patrząc na włosy jak mleko
 
on nic- patrzył w niebo
czerwienią się mieniące
pasowali do siebie
on i zachodzące słońce
 
nagle ochrypłym szeptem
zaczęły płynąć słowa
- bo widzisz drogie dziecko
ciągle boli mnie głowa
 
patrzę i patrzę wspominam
młodości drogę niebo
pytam czemu nie żyją
ja jeszcze tak dlaczego
 
czemu nie miałem szczęścia
runąć ze swoim skrzydłem
oni w pamięci a mnie
wspomnienie zostało obrzydłe
 
co nocy mi się śnią
tumany szarych chmur
śmierć moich braci śmierć
braci z wojennych pól
 
jakie to byłoby szczęście
zginąć wraz z nimi lotem
szargany zawieruchą wojny
kiedyś byłem pilotem-
 
tak to na polnej drodze
między starymi wierzbami
swoją historię Dziwak
powiedział i przetkał łzami
 
a kiedyś srogą zimą
zaginął nagle wśród pól
znaleźli- zamarznięty
w zaspach niczym wśród chmur
 
baczność! wstań do apelu
dopóki pamięć trwa
tragicznie zginął bohater
Dywizjon 302!
 
Pamięci Pana Ignacego M.

2011 


number of comments: 3 | rating: 0/10 | detail |


E.T.

E.T., 24 january 2017

anioły i demony czyli apokryf znaleziony w bucie

                                                      Siła ta,
                          co dobro czyni pragnąc zła.

i rzucił krwi krople na majowe pola
a niebo ustroił szarością i deszczem
sycząc w oczodoły: żebrz światem niewola
a cień szepnął: dobrze zagraj dla mnie jeszcze
 
i brnął płachtą szarą wbijając wzrok w ziemię
potrzaskane kości zgruchotana zjawa
golem pustka nicość szarość i obawa 

grzmotem pękła ziemia a z jamy czeluści
wzleciał biały anioł we wiatr wystrojony
cień odchylił lekko ołowianą głowę
a niebem rozbłysły tęczowe neony
 
leć! zakrzyknął- w młodość gnaj na świata krańce
w zawieje miłości oddaj życia prozę
cień wyszeptał cicho: chcę daruj mi gnozę
 
i runęli w burzę i mgławic otchłanie
i w niebiosa pełne upiornych wszechcieni
anioł i Już-człowiek z ołowianym karkiem
we dwie pary skrzydeł bez stóp i bez ziemi
 
spójrz! krzyknęła zjawa gromada upiorów
niosą tobie ślepcze dionizyjskie dary
bierz ile uniesiesz zaraz znikną mary
 
i spłynęli razem z mgłą i rosą- deszczem
ku dolinom w słońcu on i ona anioł
cień białego skrzydła w rozpuszczonych włosach
ona i on- za nią
 
zniknęła na zawsze Cień już nie był cieniem
gdzieś z daleka echo powtarzało wściekle:
- głupcze coś uczynił palą mi się skrzydła-
- do zobaczenia w piekle-


number of comments: 4 | rating: 0/11 | detail |


E.T.

E.T., 22 january 2017

pokolenia (wersja pierwotna)

dziwne… miałam sen
taka od dziecka duszy narośl
szłam lasem a obok mnie
szła sobie Starość
 
szliśmy krok w krok
a w lesie rozbrzmiewał jakiś dziwny ton
trzymałam pod rękę Starość
miała na imię On
 
przemierzaliśmy leśne ścieżki
On dziarskim krokiem pełen animuszu
szedł obok mnie w przekrzywionym
beżowym kapeluszu
 
i snuł mi opowieści
o tym jak las cicho szeleści
o tym jak woda szybko płynie
jeziorze które ma dwa dna
szłam
zasłuchana
ja
 
kroczyłam milcząc
nie potrafiąc przerwać tej dziwnej opowieści
On szeptał cicho niczym wiatr
a głos gdzieś w duszy mi szeleścił
 
w oddali zamajaczył dom
śliczny pełen dostatku
wybiegło małe siedem lat
wesoło krzycząc: Dziadku
 
wtedy to po raz pierwszy
spojrzał mi prosto w oczy
rozumiałam ten wzrok:
każdy swą drogą kroczy
 
rozstając się w milczeniu
myślałam: nigdy więcej
nie popatrzy mi w oczy
i nie prześwietli serca
 
dziwne…  miałam sen
taka od dziecka duszy narośl
szłam lasem ja i cień
miałam na imię starość…


number of comments: 4 | rating: 0/5 | detail |


E.T.

E.T., 9 august 2016

list

kochany człeku- nie znam nazwiska
twojego rodu ani pochodzenia
nie wiem dlaczego los twój całkiem obcy
wrył się w sens mego istnienia
 
cóż ci powiedzieć najdroższy bracie
siwizną lekko przyprószony
jesteś mądrzejszy o ćwierć wieku
niż moje antyfony
 
kochany człeku- nie znam nazwiska
starość nie radość- ot i przysłowie
odpowiedz proszę czemu brak w świecie
szacunku twej siwej głowie
 
dlaczego zamykamy oczy
na mądrość którą siwizna kryje
na każdą zmarszczkę co na twojej twarzy
swoją historią żyje
 
może odpowie mi profesor
bo doktor jest za młody wiekiem
czemu tak ciężko w dzisiejszych czasach
być starszym człowiekiem
 
ciesz się skowronek cicho zakwilił
oddając głos swój dla twojego ucha
ciesz się bo słońce dla ciebie dziś świeci
a Bóg cię zawsze wysłucha
 
nie myśl że życie zbyt szybko upływa
i ku końcowi kroczy
szczęśliwy ten kto na to nie czeka
Bóg wszystkim zamknie oczy
 
kochany człeku- nie znam nazwiska
ty też nie wiesz kim jestem
proszę z wielkiego wiadra życia
czerp szerokim gestem
 
wiedzy miłości przyjaźni bierz zapas
domagaj się szacunku
walcz z kłamstwem które wyciera swe nogi
w dywan twojego wizerunku
 
kochany człeku- nie znam nazwiska
nie znam też sensu tej rozmowy
nie wiem jak odzwierciedlić mogę
miłość do twej siwej głowy...
 
 
 
życiowej pasji- Gerontologii

z szuflady
 


number of comments: 13 | rating: 0/12 | detail |


E.T.

E.T., 25 october 2015

przez dno od słoika

kręcone czarne i błyszczące włosy
zebrane w roztargnionego koka koszyku
gdzie- niegdzie pukiel nieznośny odstaje
dodając ci szyku
 
dłonie w delikatnym uścisku złączone
są wyrazem nie-twojej powagi
czerwień pomadki obrysowywuje
nieporuszone wargi
 
przypięta nad czołem martwa stokrotka
lekko już przywiędnięta
całość- elegancka podkreśla ją szczególnie
szara sukienka
 
dzisiaj wyglądasz wyjątkowo ładnie
ot… taka życia igraszka
delikatną całość podkreśla wymownie
zielona apaszka
 
szczery wiatr poruszył czarnych włosów pukiel
słońce ostatni pocałunek złożyło
zamknęli wieko- obrzęd zakończony
a towarzystwo ożyło

na twój pogrzeb przyszły całe ludów hordy
twych pseudo-przyjaciół obrzydliwe mole
wykrzywiając w nieszczery grymas bólu mordy
przyszły odegrać rolę
 
żałobnie przybrane obłudne języki
szukające atrakcji i groteski tłumy
same ślepe krety nie rozumiejące
twojej martwej dumy
 
czarne bomby mądrości jadowite węże
tworzące z życia przezabawne fraszki
przybiegły rozwiązać języków orężem
tajemnicę apaszki
 
tak trochę za późno nieszczęsna gawiedzi
zauważyłaś przepiękną dziewczynę
nie zapytałaś: co słychać jak leci
teraz widzisz przyczynę
 
i już tylko zielona apaszka przemawia
przymknięta drewnianej wieczności wiekiem
zmów pacierz motłochu i zamknij swe usta
i wreszcie bądź człowiekiem


Annie...
...z szuflady


number of comments: 7 | rating: 0/8 | detail |


E.T.

E.T., 18 october 2015

dylematy

szedł sobie człowiek leśną drogą
z głową spuszczoną omijał kamienie
raz z miną smutną a raz błogą
szedł razem ze swoim cieniem
 
szeroka droga przez las wiodąca
zieleń kołysała tak jak łódź na morzu
z twarzą oświetloną promieniami słońca
stanął na leśnym rozdrożu
 
zaskoczony podniósł wzrok zamyślony
nie spodziewając się rozwidlenia dróg
tuż przed nim krzyż był postawiony
na nim ukrzyżowany bóg
 
i jedna ścieżka świeciła słońcem
prosta i jasna skończona ciemnością
a druga ostrzegała kolcem
lecz kres wabił światłością
 
i usiadł człowiek u stóp przebitych
z rozdartą duszą na widok ran
on szepnął z krzyża: twoja wolna wola
wyboru dokonujesz sam
 
i powiem tylko że niejeden człowiek
kamienistą drogą ku rozdrożu kroczy
choć nie cień tylko lecz spod powiek
patrzą z miłością kochające oczy



...z szuflady 


number of comments: 6 | rating: 0/8 | detail |


E.T.

E.T., 22 april 2015

chwila w błękitach

wokół błękit i zieleń cud świat nasz spowija
że wzrok biegnie w górę wyciąga się szyja
ku niebu które dotyka naszą ziemię świętą
płyną nad nią obłoki smugą rozciągniętą
ziemię błękit opływa chwyta w wir i nagle
pędzą grzywy obłoków wygięte jak żagle
i tam gdzie się wiatru już kończy swoboda
rozpoczyna się przestrzeń dotyka je woda
błękit miesza z niebieskim niebieski z błękitem
wita fal morskich kłęby w grzywy końskie spowite
goni szarżuje gniewnie falą przeplata grzywy
i falują wód głębie jak polany niwy
mruczy przy tym nieboskłon na burzę się zbiera
słońce chowa źrenicę wilgoć na twarz spoziera
żeby po chwili ryknąć i grom spuścić z nieba
marszcząc gniewnie oblicze bo wolno i trzeba
groźby rzucić na ziemię niby w niebios obronie
patrzę jak wicher szarpie wodę na nieboskłonie
łańcuchy z nieba lecą warkocze plotą deszcze
grzmi hucząc i warcząc i jeszcze i jeszcze
raz za razem spowija się w niewolę ziemia
Posejdon jej odgraża odgraża jej głębia
że niby nic a się z niebem kłóci o swoją rolę
wiatrem popycha fale na plaży swawolę
pianą znacząc na piasku ku wydmom je pędzi
grzywy fal biją wściekle jak skrzydła łabędzi
I nagle zapada cisza świat wkoło maleje
niebo w szarości skryte deszcz leciutko sieje
i tak jak się uśmiech nad dziecka kołyską
rozciąga spokojnie tak koniec jest błyskom
tabun chmur zmienia postać w deszczowej krainie
płynąc sobie swobodnie po niebios równinie
i ten spokój nagły gdy świat odświeżony
burzą mrokiem i deszczem mokre drzew korony
wykąpane w Zeusa gromkich krzykach sile
ciemności mroku burzy jak w płytkiej mogile
rozświetla świat się  na nowo obłokiem i łzami
jak wprzód było tak teraz świeżymi bryzami


number of comments: 11 | rating: 0/8 | detail |



10 - 30 - 100  




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register