30 kwietnia 2013

poezja

Pietrek
Pietrek

czasy


 
Stalową delbanę o pięknie rowkowanej tarczy i wskazówkach
w kolorze chromowej zieleni roztrzaskałem młotkiem zamknięty
na klucz w łazience by przyjrzeć się agonii kunsztownego serduszka
pamiętam bezradne osłupienie ojca i troskliwość z jaką podnosił
z posadzki obumarłe trybiki
 
odnalazłem je po latach w osobnym pudełku pośród błyszczących
dox atlanticów i certin a wszystkie te zegarki ożyły pod moim dotykiem
 
wszystkie za wyjątkiem złotego shaffhausena
otulonego w bibułkę i irchę z firmowym logo
 
najwidoczniej nie miał jeszcze okazji
by uratować czyjeś życie
 
cóż
 
pewnie nie pozostawię po sobie
żadnej pamiątki nawet swatcha
a chronometr dziadka przejedliśmy
pewnej wyjątkowo mroźnej zimy.

blue eye
30 kwietnia 2013 o 13:30

podoba mi się, zmieniłabym tylko wersyfikację na bardziej "zbitą", ale to moje upodobanie tylko, lubię ciągłość w wierszach (mam wrażenie, że puentę już gdzieś czytałam...)

zgłoś

alt art
30 kwietnia 2013 o 14:29

nie zostawię wnukowi tykającej klepsydry; na za pięć dwunasta..

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się