|
| Emma B. |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (178) Proza (17) Dziennik (177) Fotografia (1040) Grafika (115) Książki (3)
Pocztówka poetycka (23) O autorze Znajomi (55) | |
Dzisiaj będzie przedświątecznie. Wiadomo, że w Krakowie kościołów bez liku. Obecnie stokilkadziesiąt. Są, póki co służą wiernym i oby niosły radość i ukojenie zgodnie ze swoją funkcją. Za mojego dzieciństwa było ich troszkę mniej a i Kraków był znacznie mniejszy. Mieszkałam wtedy przy Siemiradzkiego i kościołów dookoła było sporo, ale jakoś Rodzice lubili kameralny kościół Zmartwychwstańców na Łobzowskiej. Tam też liczną dzieciarnią sunęliśmy co roku na święcenie koszyczka, a raczej koszyczków, bo każda musiała coś nieść. Nie wiem komu w rodzinie wpadło do głowy, aby do koszyczka najmłodszej czterolatki wsunąć świeże jajo. Po tylu latach nie ma co szukać dowcipnisia, ale stało się. Podniecona świątecznością malizna rąbnęła jak długa jakieś 50 metrów od kościoła. Koszyczek udało się zrekonstruować, jaja nie. Zostało na środku chodnika łypiąc żółtym okiem na spieszących ze swoimi dobrami. Nie było wtedy chusteczek higienicznych, nie było jak posprzątać, my uszy po sobie udajemy, że to nie nasze. A komentarzy ile charakterów. Jedni współczują, inni pomstują. Materiał dla ukrytej kamery jak znalazł. Wracamy po obrządku i jajo nadal nietknięte łypie. Wchodzimy do kamienicy i spotykamy licznych krewnych, którzy też na święceniu w tym samym kościele byli i ze śmiechem nam relacjonują, że komuś się przytrafiło, że miał pecha, że co to za głupi pomysł ze świeżym jajem. Niedługo po świętach odbywał się spęd rodzinny u cioci w mieszkaniu obok i jak jajo wypłynęło znowu, wtedy ku ogólnej radości przyznaliśmy się do autorstwa.
Nie zważając na modę i razy opinii publicznej przyznaję się do tego, że lubię święta katolickie, lubię rytm jaki wyznaczają w roku kalendarzowym, pieczenie, sprzątanie, pranie, zadyszkę organizacyjną, nabożną zadumę i uduchowienie. Może jestem szczęściarą, której one dobrze się kojarzą, ale czy to źle być szczęśliwym?
Jaja na surowo nigdy w koszyczku nie miałam, a tej Małej tutaj można tylko współczuć, co do świąt to raczej nie lubię i nie chodzi tu o modę czy opinię publiczną, kiedyś tak, jak byłam dzieckiem, więc mogę Ci tylko zazdrościć Emmo, pozdrawiam.
zgłoś
przygoda zapadła wam wszystkim w głowę i wspominacie już teraz z usmiechem
zgłoś
Dobrze mieć takie wspomnienia:)i dobrze być szczęśliwym:)
zgłoś
jesteś "szczęściarą, której one dobrze się kojarzą". to dobrze być szczęśliwym. trudniej być szczęśliwym, jak kojarzą się jak najgorzej. w tym przypadku to sztuka być szczęśliwym. ściskam Cię, Emmo, przedświątecznie :*
zgłoś
Rytm wyznaczany przez święta:))- coś w tym jest.:))
zgłoś