Dzień się kończy.
Na niebie złoty krąg schyla
swe oblicze.
Opromienia świat złotym
blaskiem,
różowi promieniem.
Kładzie się lekko na liściach
drzew.
Zapada za horyzontem,
zerka złotą poświata za chmur...
nadchodzi wieczór,
urokiem swym wabi nas.
Zachęca ciszą...
szarość umyka,
czerń nocy nadchodzi
maluje na nieboskłonie
miliony gwiazd...
wśród zieleni liści słychać
kwilenie ptaków,
słowik kląska w gęstwinie...
szum liści,
ptaków wieczorny śpiew,
zapach ziemi...
jaśminu białe płatki
w poświacie księżyca lśnią,
upaja zapach nocy...
marzenia w głowie
kłębią się....
muzyka w duszy gra - na strunach
serca unosi się...
coś kwili w środku
nie daje spać...
za malo wielokropkow (to sarkazm oczywiscie), ten wiersz to taki tasiemiec o niczym, sorry za szczerosc ;)
report
Przeegzaltowane i nadęte
report
Przepraszam za szczerość, ale jeszcze tylko jelenia na rykowisku brakuje. Zrobiłaś banalną wyliczankę z wiersza, niestety.
report