Warstwa trzymająca władzę
nie ma żadnych wyobrażeń.
Me tę swoją przynależność,
podporządkowanie, wierność,
post sowieckie pochodzenie,
namaszczenia przeświadczenie.
Ktoś tą resztą rządzić musi.
Kościół wszystkich nie nawrócił.
Tylko w nim mają rywali,
jednak Kościół podział chwali.
Pozostaje ciemna masa.
Można śpiewać - Dobra nasza!
Można handlować! Aj! Waj!
To jest przecież wolny kraj.
Wolny, wolny coraz bardziej,
jak pustostan na mansardzie
czekający na remoncik.
Każdy znajdzie w nim swój kącik.
Ktoś jednak zapłacić musi.
Z biedy nic się nie wydusi.
Świat tu nie ma interesu,
a gdzie indziej wiele stresu.
Możliwości i wymogi
wywołują okrzyk trwogi.
Warstwa trzymająca władzę
nie ma żadnych wyobrażeń.
Czarodziejów wciąż ubywa.
Młodzi nie dają się kiwać.
Głodni - niezadowoleni
będą chcieli system zmienić,
lub go zmienią większe siły,
które już zmiany robiły
według obcych scenariuszy.
To co w polskiej gra nam duszy
może zabrzmieć znacznie głośniej
gdy dokoła czosnek rośnie.
Gdzie rząd polskość lekceważy -
wszystko może się wydarzyć
i w jakimś dziejów przeciągu
może zabraknąć pociągów.
Dworzec Gdański bardzo mały,
a dziś wielkie są podziały
i upadły linie tanie.
O nieszczęście w bałaganie
dosyć łatwo.
Platforma, co była tratwą
za daleko nie popłynie.
Teraz, a nie w złej godzinie
trzeba myśleć o wspólnocie.
Nie ma mowy już o złocie.
Skarbem jedynym są ludzie.
Będą chęci - łatwo pójdzie.
Musi odejść wodzów paru.
Polacy to liczny naród,
a do tego wojowniczy.
Tacy marni politycy
zniknąć mogą w jednej chwili.
Lepiej, by się nie spóźnili!