7 december 2015

poetry

Florian Konrad
Florian Konrad

Cymelium

zwiedzam nielegalne grzebowisko
dom z klamek i szuflad. rzeka w co drugim pokoju
wolno się odwrócić przed północą
 
tamta myje. sine, chyba jeszcze nie padło
podobno chłopczyk. nie pozwala dotknąć
w każdej kropli dwieście par oczu
 
leniwy nurt, resztki kadłuba na brzegu
kieliszek i czaszka, włos, złamane pióro 
kupka śmieci milcząca o przeszłości, artefakty z gliny i miedzi
drewniany wieloryb z oderwaną płetwą
 
można by połatać, zawsze to flaga
domyślić się brakujących liter 
 
dokąd płynęli? najpewniej na wschód
tam coraz zimniej, gorączka śniegu. ludzie
wybierają lodowate kamyki z dna
potem sprzedadzą na bazarze. naiwniaków nie brakuje
 
dziennik nie ma połowy kartek. i tak-cenne znalezisko
...w radość... lekk... -słowa zdarte gryzącymi falami
 
tamta zakopała pod skałą
jakiś wykolejeniec grzebie, otwiera pudełko
gapie- zbyt tchórzliwi by go odpędzić
 
 

alt art
8 december 2015 at 09:33

nie przesadzajmy..

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register