ALL WORKS Poetry (18)
About me Friends (5)

4 december 2010

poetry

cygan
cygan

Niepotrzebny bohater

Widziałem jak słońce wolno zachodziło
Łunę swą krwawą na Ziemię rzuciło
Która się rozlała jak morze szeroko
Rozdarła zraniła jak miecz tak głęboko
  Już jak krew czerwona zaraza wypływa
  W nieustannym pędzie cały świat pokrywa
  A tam gdzie dociera złowieszcza poświata
  Nie ma już miłości; brat morduje brata
Rodzice co dzieci do piersi tulili
Z okrutnym uśmiechem teraz je dusili
Mąż z żoną w uścisku śmiertelnym złączeni
Wszędzie słychać jęki,wszędzie krew się mieni
  Nie!! krzyknąłem  głośno Nie pozwalam! Koniec!
  Choćbym sam pozostał to Świat ten obronię
  Poświęcam swe życie lecz niech rzeź się skończy
   Lecz Światu nie trzeba było już obrońcy
Bo ten Świat wciąż istniał,zła wcale nie było
To wszystko na szczęście tylko mi się śniło
Teraz jednak widząc zachodzące słońce
Drżał będę by zachód nie był Świata końcem.

RENATA
3 january 2011 at 12:33

to nie sen coraz bardziej zdarzasie dostrzegac te złowieszcze poświaty ...podoba mi sie wiersz

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register