Zmuszono mnie dzisiaj do uczestnictwa
(nieświadomie i bezosobowo) w cyklicznych
walkach rodzin - na słowa. Ułożono zasieki
z pretensji; zbudowano barykady z puszek
po piwie, obrzucając siebie koktajlami
błotowa.
Kobiety trafiały lotkami dzióbków do wroga.
Mężowie, po tygodniu harówy, taskali ciężkie,
pijane armaty słów powszechnie uznanych.
Mimowolni świadkowie trzymali na wodzy
żenady uśmiechów i słabsze strony, które
porozchodziły się do własnych próżni.
W eterze pozostał niesmak szczekania i ból
głowy z powodu powodów.
I ponoć będą pozwani.
koktajle błotowa - he he to dobre :)))) wiersz z przymykiem oka, ale mozna i nie mnie przekonuje na oba sposoby pzdr :)
report
Świetnie opisałaś spotkanie rodzinne :). Pozdrawiam :)
report
to przekonuje czy nie? :)
report
koktajle błotowa - he he to dobre :)))) wiersz z przymykiem oka, ale mozna i nie. mnie wiersz przekonuje na oba sposoby pzdr :) /komentarz po edycji/
report
czytelniej ?
report
no i kropka, taka mała kropka załatwiła sprawę:)
report
Trafiłaś w dziesiątkę:)) faktycznie wiersz świetny:)
report
Margot:) nie brałam w nim udziału, chociaż nie szczędzono mi szczególów
report
Anno :)
report