spytamy co dalej
i tak to się skończy.
na dobry początek zabijemy miłość. takie
nieznaczące zwykłe domniemanie, powtórkę
z mgnień wiosny, którą łatwo znaleźć choćby
tuż za rogiem zupełnie niechcący. potem umrą
słowa a za nimi pamięć o wolnej przestrzeni, którą
tak kochamy jak to dzikie koty niewykastrowane
życiem - ono kiedyś odetnie nas całkiem jeszcze
jakąś chwilę zostawiając czucie i jedyne wizje
szklanych oczu w domach. w bezwiednym odruchu
jak ciała astralne które wciąż chcą istnieć, złapiemy się
na tym, że nie ma wybiegu za drzwiami akwarium.
zamienieni w rybki bez spełnionych życzeń
i tak to się skończy.
tyle w kwestii planów
z czasem tylko powiększy peel terytoria i będzie znów temat do pisania. Bardzo mi się podoba choć bolesnie u Ciebie
zgłoś
Dużo refleksji. B. dobry. Pozdrawiam :)
zgłoś
Smutno
zgłoś
Interesująco.
zgłoś
czy ja już się podlizywałem, że to najlepszy wiersz z wczorajszego dnia? nie? to mogę się podlizać dzisiaj? ale ze mnie wazeliniarz...
zgłoś
Zrobiło się ciemno, smutno, ale wiersz świetny. Doskonale się czyta, treść płynie, kapitalna pointa. Jestem na tak. Pozdrawiam.
zgłoś
Do bólu prawdziwy :|
zgłoś