chciałabym tobie podarować
pocałunków tysiące
gorących jak słońce
dotyk rąk leciutki
zabrać smutki
przeniknąć spojrzeniem
zniwelować cienie
pojechać gdzie nikt nie chodził
żebyś mnie poczuł tam
odmłodził
okryć miłością niby płaszczem
upojnie poczuć jak mnie głaszczesz
chciałabym ciebie smakować do świtu
aby księżyc i gwiazdy oniemiały z zachwytu
pragnę - więc tak będzie
bo życzenie moje rozkazem
zaczaruję przyciągnę
nie tak jak ostatnim razem
piękne marzenia
report
To jedno z pierwszych( dzieci)- prób pisania:) Kocham je wszystkie-pomimo:)
report
Pierwsze koty za płoty, to teraz proszę brać się do porządnej roboty (jejku, ja nie chciałem tego pożal się boże rymu w komentarzu - to aura Pani wiersza sprawiła, muszę znikać bo przesiąknę na dłużej a tego byśmy nie chcieli).
report
Che, che:)Najważniejsze te koty i płoty.Jestem dumna, że ktoś postawił je na mojej drodze jesienią:)Pozdrawiam:)
report
nie uwierze ,że od jesieni tak bardzo pragniesz ..a tu marzec blisko i o koty łatwiej -swoją drogą to pisz Anno jak najwięcej takich lekkich wierszy to może Waldemar nasiąknie delikatnością i wybijesz mu z głowy te modneneologizmy i nowatorstwo dosadnej poezji :):)
report
Naprawdę chciałbyś Darku żebym się zmienił? Czy nie jest tak, że w każdej bajce musi być jeden (przynajmniej) czarny charakter?
report
Fajnie- Pozdrawiam
report