1 july 2011

poetry

Pi.
Pi.

wilczyzna

w poprzednim wcieleniu
pokochałam pełnię
                          - Julia Jaz
 
to nie wilki lecz spasione kundle, z nimi niekoniecznie
drapieżnicy po drodze. wyjesz, szarpiesz, toczysz pianę,
ale łapa w łapę, jak chętna wadera w stadzie - na gwizd.
 
 
nozdrza w zwichrzony grzech. przychodzą, nienawidzą,
odchodzą, w pyskach świecidełka dla pierwszej lepszej.
choć instynkt pierwotny jeszcze cię jako tako prowadzi
po tropie - innaś niż wszystkie pokąsane przed tobą.
 
 
da się żyć z zapachem mokrego psa na sumieniu.
wyj a będzie współgrała niedorżnięta wataha samców.
czy sądziłaś że można się uzależnić od wrogiego
warczenia? upokorzonej sierść matowieje wolniej.

Szel
1 july 2011 at 15:29

jak zwykle Piotrze wiersz znakomity! nie ma sie do czego przyczepic_zastanawiam sie tylko dlaczego upokorzonej siersc matowieje wolniej a nie na odwrot?_milego:))

report

Kasiaballou vel Taki Tytoń
1 july 2011 at 17:36

super.

report

Paganini
2 july 2011 at 12:43

Wracam do tego dzieła kolejny raz, tym razem postanowiłem zostawić znak. Rewelacyjny jest.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register