11 june 2011

poetry

Pi.
Pi.

jak jeden do sześćdziesięciu tysięcy

sześćdziesiąt tysięcy poetów
to więcej niż niejedna armia
inaczej mówiąc te sześćdziesiąt tysięcy
to sporo mniej niż żądnych urugwajskiej krwi
na Maracanie podczas pamiętnego
finału Copa del Mundo 1950

więc
z jednej strony siła słowa
a z innej słowo o sile
trudno zdecydować
czy pójść na dno ze świadomością
czy popłynąć z prądem
bezwładnie i analfabetycznie

ja - kropla w pęczniejącym morzu
znajdę ujście w przeciętnym oceanie
i przeżyję pod prąd

jest nadzieja
ten słynny brazylijczyk
co kopał skórzankę tak bajecznie
że muchy zastygały z zachwytu
on umie czytać pisać i nosić garnitur
bez podpowiedzi

stać go na uśmiech rdzenną bielą
mnie stać na ratunkowe wuwuzele
bynajmniej

Kasiaballou vel Taki Tytoń
11 june 2011 at 17:17

lubię Cię słuchać - po prostu :)

report

Towarzysz ze strefy Ciszy
12 june 2011 at 18:04

zatem przyszedl czas na mnie utonac w Waszmoscinej poezji. ot i uczta dla czytelnika....

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register