Pi.
ALL WORKS Poetry (472) Prose (19) Diary (3) Photography (1) Graphics (1)
About me Friends (26)

26 november 2018

poetry

Pi.
Pi.

mglisto

trudno określić gdzie się zaczyna. najpierw wszystko jest na ostro.
przejrzystość godna poranka jak nagroda za noc. a jeśli nagród
nie ma? czyżby karą za ciemność między nami miała być mleczna

biel między miejscowością A i miejscowością B? między skupiskiem
komórek i synaps, które w odpowiednich okolicznościach kocham,
i tych które coraz częściej uważasz za boleśnie spowszednione?

gdzieś przecież wykluwa się nasza mgła. bez zawirowań, bez kłębów - 
dziura bieli, która zasysa, wciąga by wypluć na ścianę, las drzew
lub w przepaść. zostawi bez zmysłów. omami. przekręci błędnik.

i nie będzie nic na ostro, nic zorientowane na tu i teraz. omglenie?.
trudno określić gdzie się skończy. najpierw wszystki będę bólem,
potem ćmieniem, niewygodą. potem się zrodzę. jak kiepski horror.

alt art
26 november 2018 at 11:23

mgławica dysocjująca..

report

Bogumiła Jęcek
26 november 2018 at 22:22

To środkowe "między" zamieniłabym na coś innego, może udałoby się coś z tym wersem zrobić? Pozdrawiam :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register