18 august 2019

1 january 1970, thursday ( Poprawczak 4 )

Separatkowe kłopoty Bossa
 
Kiedy pojawił się w Domu, wyznawcy czy przeciwnicy odgórnych rozporządzeń, te owcze stada wilków żyjących z oddzielna, miały go początkowo za swojego przewodnika, wodzireja, lidera, duchowego pasterza i kapelmistrza w jednej osobie.
 
Był prowodyrem ich akcji, niekwestionowanym guru, tamburmajorem rzucającym hasło do buntu, trybunem rozdzielającym kopy lub laury, obwieszczającym, co i w jaki sposób należy niezłomnie wielbić, a co tylko wyznawać pro forma. Perorował, by byli dobrej myśli, by się trzymali, nie ustawali w oczekiwaniu, że ich sprawa wkrótce zostanie pozytywnie rozpatrzona.
 
Wyczulał ich na to, jak mają postępować, by osiągnąć cel. Bąkał o cielęciu dojącym dwie matki, mówił o prewencyjnym włażeniu w dupę, instruował, z kim należy kraść kucyki, a kogo warto obsobaczyć, z kim się porozumieć, a kogo wyrzucić ze swojego życiorysu na zbitą mordę.
 
Czynił tak po to, by mogli usłyszeć, że w uznaniu za niestrudzoną wiarygodność, a także pioruńsko długie czekanie na Godota, niebawem dochrapią się separatki.
 
Jednak była to hipokryzja, wzgardliwa erystyka dla naiwnych, stara śpiewka przeznaczona dla jowialnych bęcwałów. Był to wybieg, bo każdy, kogo wcielono do zbioru „Domowych sprzętów”, od razu zajmował w nim poczesne miejsce. Z punktu wślizgiwał się w łaski personelu i pozostawał w nich aż do chwili, gdy został rozszyfrowany pod kątem szerokości pleców.
 
Na wszelki wypadek traktowano go życzliwie. Do czasu: zanim okazało się, że nie stoi za nim żadna gruba ryba. Wtedy z hukiem wylatywał z przywileju.
 
Lecz dopóki nikt niczego nie wiedział o nim na pewno, utrzymywany był w przekonaniu, że jest niepowtarzalny i znajduje się w czołówce ludzi, którym należą się bezwzględne fawory.
 
Kto zaś nie był odpowiednio godzien zaufania, ten kończył karierę zakładowego ulubieńca i przystawał do bandy dezerterów z lojalności. Zasilał heretyckie szeregi odszczepieńców, których wspólnym mianownikiem był jego brak.
 
Zdarzało się jednak, że Boss, gołosłowny szafarz obietnic, potrafił wykopyrtnąć się na własnej przebiegłości, na drobnej postaci franta, człowieka tak samo jak on obrytego w prawnych kontredansach.
 
Taki człek w żaden sposób nie dawał się wymanewrować z przyrzeczenia. Uważał, że słowo nie dym, co zostało powiedziane, powinno zostać dotrzymane. Domagał się pokoju, a nie zaklęć.
 
Przebąkiwano wtedy o kosie i kamieniu. Cieszono się, że nareszcie znalazł się ktoś, kto zmusił Bossa do lawirowania, wybiegów, kładzenia uszu po sobie i przemykania się pod ścianami.
 
Mówiono o pożytkach płynących z bezczelności, z upierania się przy swoim, z pieniactwa w słusznej sprawie, z opłacalności bycia zadziornym. Odważny łobuz, choć wyklęty, napiętnowany, odsądzony od czci i wiary, choć miał przez to niezbyt wesołe życie, to przecież coś tam z tego życia wyciągnął, jakąś swoją minimalną satysfakcję, jakąś realniejszą nadzieję na osobną norę: ciasny, lecz własny kojec do uprawiania rozmyślań.
 
Lecz przede wszystkim sprawa pochopnej obietnicy zataczała inne koła: w sytuacjach impasowych, ostatecznych i bez wyjścia, gdy nie dać pokoju oznaczało wyjść na zawrotnego osła, a przydzielić go - zostać uznanym za fanfarona, w sukurs ofiarodawcy niczego przychodziła medyczna sofistyka; Boss, posiłkując się ustami dyżurnego lekarza stwierdzał „spore ubytki w samodzielnym radzeniu sobie z pielęgnacją”.
 
Mieszkańcowi nadającemu się do rozmów z ludźmi uważanymi za wykształconych, osobie sprytnie i umiejętnie przegrywającej z personelem w szachy, potrafiącej, z uczynnym entuzjazmem, grzebać się w przydomowej szklarni, na zawołanie pielącej, noszącej wodę, pomagającej zatargać truposza do magazynu i usłużnie biegającej na posyłki, osobie tej wmawiał demencję uniemożliwiającą dostęp do izdebki ze świętym spokojem.
cdn


list of responded items:

 

choose your artistic answer

 


number of comments: 1 | rating: 0/1 | report | add to favorite

Comments:

alt art,  

mam uraz do pieniactwa wyklętych..

report |




Terms of use | Privacy policy | Contact

Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.


contact with us






Report this item

You have to be logged in to use this feature. please register