Zmiana sposobu prezentacji
Byłam dziewczynką z zapałkami
Prosiłam, blagalam lecz nikt
Dziś już ich nie potrzebowal
A ja zasnelam
Byłam kopciuszkiem
S cierajac kurz starałam ego
A książę dotarł za późno
Byłam Małgosia bez Jasia
Zlizywałam cudze słodycze
I to czarownica dając nauczkę
Pokazała jak być sobą
Noc przyszła
Z nią chmury i cienie
Złych myśli, natrętnych.
Sen moim wybawieniem.
Usnuje nową historię z histerii.
Popłynę w nim w krainę
Nieznaną lecz łagodną.
A jak jutro się obudzę
Nadal będę śnić?
Dość chcę żyć.
Rodzę się na nowo każdego dnia.
Gdy otwieram oczy jestem zdumiona
Porankiem i że to tylko sny.
Zawsze krok do przodu.
Budować z teraźniejszości przyszłość.
Czy to głupie i możliwe?
Zamawiam śniadanie i czekam na dziś.
Wszystkie znaki na ziemi i niebie
Wskazują na moją apokalipsę.
Mam rozczłonkowane ciało,
A proszę o zjednoczenie .
Mam zranioną duszę,
A proszę o zbawienie.
Mam chore myśli i przeżycia,.
A proszę o wyrozumiałość.
Mam trudne sny,
A proszę o przebudzenie.
Nie wiem kiedy zaznam spokoju sumienia.
Może po prostu wyjdę na łąkę
I zbiorę trochę ziół na uspokojenie
Czerwoną różę podarowales,
Wzięłam z całego serca.
By po chwili rozgnieść w dłoniach.
Płatki r ozsypaly się ,
Kolce wbiły,
I tylko został zapach uczucia.
Więc dlaczego w twych oczach
Pojawiły się łzy.
Kilkanaście obcych razem.
A dominujące uczucia we mnie :
Wyobcowanie, brak uznania , akceptacji.
I myśli ,,jestem sama cholernie sama"
Grupa miała być trampoliną
Wynoszącą w inny wymiar.
A stała się ostoją samotności
I upadku ego.
Sponiewierane sięgnęło bruku.
I myśli: to są już wasze problemy,
Ja ręce otrzepałam.
Żeby tylko tyle wystarczyło na terapię .
Jedna osoba o tylu twarzach.
Maska na maskę nachodzi.
Krzyk z bólu, gdy się je ściąga,
By być sobą- lecz bezpowrotnie
Wykrzywiły osobowość.
Maski potrzebujemy też na lepsze sny,
Żeby koszmary omijały.
Wenecki karnawał nie tylko tam
I nie tylko w karnawale.
Nie uświadamiamy na codzień
Ilu głasków potrzebujemy:
Ciepła, bliskości, serdeczności,
Uwagii, sympatii, uśmiechu,
Miłości, seksu i ...
Gdy tego człowiekowi brakuje
To raczej wegetuje.
A gdy dostanie ich kropelkę
Już lepiej funkcjonuje.
Łasimy się do siebie,
By za chwilę się nastroszyć
I pokazać pazurki.
Bo nie istnieje tylko dobro.
Spokojnie nie zagłaskamy się.
Spotkaliśmy się we śnie.
Tam był karnawał.
Inne pary rozłączyły się,
A ty nadal mocno
Trzymałeś mnie za...kolana.
W życiu idziemy oddzielnie.
Nic nie wiedząc o sobie.
Każdy ma swoją ścieżkę.
I sprawy.
Lecz jestem ciekawa,
Czy jeszcze przyjdziesz we śnie?
Suknia biała, wymarzona,
Image dopieszczony ,
I uśmiech przyklejony.
W sercu zadra.
A pod nim dziecko.
Niczemu niewinne.
Garnitur dobrze skrojony.
Idealnie leży .
Fason po jednym głębszym.
I myśli o dziecku,
Które niechciane
Zburzyło wszystkie plany.
