Zmiana sposobu prezentacji
Siedziała nad chłodną już kawą dłuższy czas. Alina przyglądała jej się z ukosa.
-Co tak dumasz? - zapytała w końcu swojej towarzyszki podsuwając na nos nieco sowie okulary.
-A, tak sobie. O domu myślę.- odpowiedziała Magda.
-Boże drogi! Kobieto! Raz na pół roku wyrywasz się na kawę, siedzisz tam jak zakonnica gotując obiadki, a jak masz możliwość odpocząć, dalej myślisz o prasowaniu koszul. - powiedziała Alina zadziornym, pełnym udawanej irytacji głosem.
Magda, najwyraźniej za nic mając rolę odgrywaną przez przyjaciółkę, zamyśliła się jeszcze bardziej. Właściwie, było to dla niej naturalne. Przecież zawsze właśnie tak reagowała. W ten sposób - i chyba tylko w ten sposób - potrafiła zrelaksować się w kilka zaledwie minut.
W końcu jakby ocknęła się, podnosząc do ust filiżankę, i upijając łyk kawy. Pogratulowała sobie skromnego makijażu, spoglądając na filiżankę Aliny, zdobną u brzegu we wszystkie odcienie beżu i czerwieni. Pomyślała o wściekłości pracowników, którzy muszą to myć. Przecież wszyscy wiedzą że w barach, kawiarniach... nawet w restauracjach, nikt specjalnie się nie stresuje dokładnością mycia naczyń. A takie ślady widać. Bardzo widać. Być może mają już zmywarki, a może tak, jak za jej licealnych czasów, siedzi tam jakaś biedna dziewuszka, i zgarbiona próbuje szybkością ruchów awansować na śmigło helikoptera.
Alina (...)
--- cały tekst ---
