Nigdy nie lubiłam doić krów: raz, że zaczynałam poznawanie ich od trzymania za uświniony ogon, żeby mamy nie biły przy dojeniu, dwa, że ciężko wydoić krowę, która cię nie lubi, bo pamięta, że kiedyś trzymałaś ją za ogon i kopie, trzy, że miałam dziwne skojarzenia przy dojeniu :D
wiem uczyłem się - najpierw z jednego cycka ciągnąłem jak niemowle mamę a póżniej podpatrzyłem i po dwa wystarczyło lekko naciskać i puszczać -a wiesz że łysą doiłem godzinę w podstawówce, jak rodzice pojechali na wesele i sąsiadka była ;)
hmm, a jaka jest Twoja mocna strona? :)
zgłoś
zdecydowanie przyroda :)
zgłoś
:)
zgłoś
... miłe chwile... czyli las, jezioro, bieganie boso za kaczkami, palenie ognisk... zapach mydła... ? ;>
zgłoś
i dojenie krów ;)
zgłoś
Nigdy... nie doiłem :)))
zgłoś
to była moja największa radocha :P
zgłoś
ja lubiłem pić jeszcze ciepłe mleko słomką -żdżbłem ze zboża ponad kolankiem -he z takiego też można było bekasy zrobić :))
zgłoś
Nigdy nie lubiłam doić krów: raz, że zaczynałam poznawanie ich od trzymania za uświniony ogon, żeby mamy nie biły przy dojeniu, dwa, że ciężko wydoić krowę, która cię nie lubi, bo pamięta, że kiedyś trzymałaś ją za ogon i kopie, trzy, że miałam dziwne skojarzenia przy dojeniu :D
zgłoś
teraz to dojarki doją - są już roboty
zgłoś
Jak się ma duże gospodarstwo to tak. W przeciwnym razie bierzesz stołek, wiadro, chustkę na głowę i - dawaj! - próbujesz coś wydusić :D
zgłoś
wiem uczyłem się - najpierw z jednego cycka ciągnąłem jak niemowle mamę a póżniej podpatrzyłem i po dwa wystarczyło lekko naciskać i puszczać -a wiesz że łysą doiłem godzinę w podstawówce, jak rodzice pojechali na wesele i sąsiadka była ;)
zgłoś
ale na niej to ja jeżdziłem na pole i z pola i lizała a nie kopała :)
zgłoś