Zmiana sposobu prezentacji
Uciekam w przestrzeń, gdzie nie boli już nic,
Zapalam światło gasząc dzień.
Zakrywam dłonią chory lęk.
Już dawno tutaj nie ma mnie.
Na dnie garnca lśni moneta.
Zostawiłem ją dla Boga.
Przyjdzie do mnie by ją zabrać,
Splunę w jego puste dłonie.
Na dnie korytarza nocy
ślepy zgubił kalosz.
Nie mógł go odnaleźć
bo upił się rano.
Ktoś przeszedł obok,
plunął mu w oko,
kopnął kalosza
i wyszedł z domu.
Ślepy ręką swoją
dotyka podłogi.
Szuka kalosza
by na stopę włożyć.
Ktoś przeszedł obok,
plunął mu w oko,
kopnął kalosza,
bo wrócił do domu.
