|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (53) Proza (3) Dziennik (13) Fotografia (2) Grafika (2)
Pocztówka poetycka (4) O autorze Znajomi (8) | |
Zmiana sposobu prezentacji
Pan Akur znajduje pekniętą szczelinę w swojej czaszce
Dzień dobry Panie Akur.
Przez wiele dni
na przeciwko siebie.
Patrząc po sobie
niecierpliwie lękliwie
Krok
zachodzącego słońca krok podchodzących nas
Cień na tle
czerwonych liści-jesienne zniecierpliwienie
Wieczorami szelest
pozwolimy sobie na więcej z okazji śmierci zimy na stóp oglądanie
czuję wzrok na
sobie księżyc gapi się na mnie nie mam pewności sen wepchnął język w oczy
kartka : o stopach-
że są bose a o dłoniach bez ubrania jak się mówi?
gorszy myśli o
bosych stopach mniej nieco niż o nagich dłoniach
z foliowym workiem
od szyi do
kostek
podświetla się
latareczką z zapalniczki na niebiesko
krople wody
pędzą całymi siłami do kostki kolana
łopatki nadgarstka
szelest dygoce
wyścig
nabrzmiałych niebieskich kropelek ognia
nudzi mnie
czekanie mój głos mnie nudzi
ą ę moje oczy
mnie nudzą też te
same
ścieżki
depczące stopy
nudzi mnie już
od 30 lat to samo ciało
głowa wyświetla prapremiery spotkań niedokończonych
wszystko wciska
się w przyciasny sweterek przypadków
niechcący zauważyłam że niektórzy pod sweterki wpychają koszule z gładko
wyprasowanymi (...)
--- cały tekst ---
Rozjaśniła
się ta twarz przez mnie niezrozumiana.
Inna,
obca.
Ciekawa,
Oczy
jakby nie moje.
Dotykam
twarzy. Sąd ten uśmiech ironiczny? Ciekawski?
Tonie to nie ja.
Coś
przyszło, odeszło ze mną, znaną mi, bliską, zostałam ja co twarz mam rozpogodzoną
, oczy zaczepne, nielękliwe.
To
nie ja...
Tańczy,
zamyka oczy rozkłada ręce
Ile
we mnie musi być tych piwnic, skoro trzymanie pióra w dłoniach kończy się jego
zamknięciem, po dłuższej, niemej kontemplacji...
Gdzie
iść komu powiedzieć, gdzie się obnażyć, przed kim wystawić poranione poharatane
ciało, w które nie uwierzą Ci co mnie znają
ta która częstowała płaczących swoim uśmiechem, swoją wiarą, oskubywała
się z niej do żywego serca... i je wyciągała... przed siebie czekała na
odwrócone zapłakane ciało... wyciągała ręce....
Gdzie
jesteś?
Gdzie
odeszłaś dziwko, co stroisz gdzieś na ulicy obcego serca, kogoś nieznanego,
obcego? Za czym tęsknisz, czego szukasz?
Skąd mnie dobiegają dźwięki łkania... to ni Ty
To niemożliwe... Ty nie płaczesz.. Ty nie masz
serca... Ty masz zamiast niego słońce.. Ty masz oczy rozbiegane,
wyczekujące kogoś przyjścia, czyjegoś
kulawego ku Tobie zmierzania....
Ty
nie masz serca.. Ty masz (...)
--- cały tekst ---
Nie lubię gór- powiedziała i trzasnęła drzwiami.. . dla
czego nie lubi? Za wysoko..? Boi się ,
ze zajdzie za wyżej niż wypada.. ze się
zapędzi, ze powtórzy całą tę
historię, z wierzą Babel..? okrutnie bała się
popełnić błędy tam , gdzie ich obecność jest jak najbardziej
niewskazana!. Kiedy odejdzie.. będzie chciała być na dole czy w górze.. kiedy
odejdzie? Zostawiając wszystko... za niczym się nie oglądając.. tak po prostu
jak opuszcza się rano lóżko, nieuporządkowana kuchnie, mokra łazienkę.. i to wszystko
pozostawiając za sobą... wkładając klucz w zamek, po prostu odchodząc . Lecz
ona już nie wróci tak jak wraca się pod wieczór do tego samego ,
nieuporządkowanego mieszkania. Kto wie jak będzie wyglądało jej nowe
mieszkanie?!
Nie dało
się patrzeć w jej oczy. Głębokość jej spojrzenia była nie do zwyciężenia ,
zabójcza.. lecz było coś , co kazało , co
kurczowo, trzymało głowę i oczy zwrócone w kierunku, jej oczu. Tysiące
już razy, chciałam wkraść się , na ich
drugą stronę. Na co bym się natknęła? Być może potknęłabym się o wspomnienia,
wrośnięte w siatkówkę, nie dające się przedrzeć, do dalszych , być może z
przeterminowaną, datą ważności, wspomnień-
kolących jej dusze, serce..
--- cały tekst ---
