Komisarz
WSZYSTKIE PRACE Poezja (25) Proza (1) Fotografia (2)
O autorze Znajomi (1)

5 października 2026

poezja

Komisarz
Komisarz

Koncertowa ballada kredytowa o Janku Twardzielu i bankierze Lucku

Na osiedlu pod Warszawą,
tam gdzie beton wzniósł sìę w chmury,
Janek Twardziel z miną żwawą
podpisywał grube bzdury.

-Rata? Drobiazg! Marża? Pikuś!
Wzrost procentów? Bajka stara!
Obok Lucek – pan z kredytów
w garniturze jak z koszmaru.

Podpis, pieczęć, drobny druczek,
kawa, ciastka, asystentka.
W siódmym tomie księgi kruczek -
dożywocie i mordęga.

Hej! Hej!
Grają cyfry jak gitary!
Hej! Hej!
Wyszły jednak ponad miary!
Choć to zwykłe jest mieszkanie
to jak pałac jest... w zastawie.

Spłacona już setna rata,
lecz przez WIBOR kredyt rośnie.
Inwestycja, pełna chata...
Janek rwie se z głowy włosie.

Ma telefon z aplikacją,
ale zerka tam na raty,
bo z pół bańki i atrakcji
został koszmar - bańka spłaty.

Co tu zrobić, zbladł jak ściana
przerażony odsetkami,
których płacić nie był w stanie
-Całe życie mam do bani.

Hej! Hej!
Rosną słupki, rosną raty!
Hej! Hej!
Znikły spokój i dukaty!
Miał być domek jak marzenie,
jest się tylko własnym cieniem.

Lucjan o należność swoją
regularnie się pojawia.
Janek dwoi się i troi,
wszystko co ma to zastawia.

Wpadł na pomysł, wręcz diabelski,
gdy już nie miał nic to a nic,
że umorzy swe odsetki,
kiedy żoną się zastawi.

-Dam ci Hankę! Bierz małżonkę!
W zamian wykreśl moje długi!
Lucjan myśli: "ale bomba!",
i podpisał aneks drugi.

Hej! Hej!
Poszedł bankier na ugodę.
Hej! Hej!
Wziął za kasę pannę młodą.
Dotąd był w rachunkach biegły,
aż otworzył bramy piekła.

Już nazajutrz Hanka rzecze:
- Lucjan, skarbie, czas do pracy.
Chcę do nieba mieć wycieczkę...
Osiem godzin mi wystarczy.

Wyczerpany tą harówką
Lucek ledwo nogi włóczy.
Miał w kieszeni jeszcze stówkę,
resztką sił do knajpy ruszył.

Przy stoliku siedzi Janek,
widać ma już pełną kartę.
Bankier rzekł mu: - tylko cwaniak,
w stanie jest oszukać czarta!

- W księgach byłem nie do zdarcia,
liczyć umiem co do grosza,
ale z Hanką przeżyć starcie
to jak prosić się o nosze.

Janek parsknął: - Drogi panie,
jaki podstęp, gdzie oszustwo?
Podpisałeś w końcu aneks,
i dostałeś w zamian bóstwo!

Hej! Hej!
Ten interes od stuleci!
Hej! Hej!
Znany jest na całym świecie!
Lecz jak dostać to co chce się
i z księżyca móc nie zlecieć?


Tekst w piosence stworzonej w Suno:
https://www.youtube.com/watch?v=uzVdKuxhdt0&list=PLUExBGgSIW5l1Yro-X9A3UnaU2NyYkbtg&index=1

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się