Zmiana sposobu prezentacji
Karl Free , 17 letni chłopak, samotny od pięciu lat próbował wszystkiego by jakoś odzyskać utraconą ukochaną. Przez tyle lat wciąż nie mógł się otrząsnąć. Chciał umrzeć.
Tego dnia było słonecznie, ciepło. Na podwórzu przy ulicy Stein panował harmider. Dzieci krzyczały uradowane z wakacji. Wieżowiec Karla miał 92 piętra, 552 mieszkania, liczył 184 metry wysokości. Free mieszkał na 72 piętrze. Było już popołudnie, gdy z dachu wieżowca przy Stein 4 spadało swobodnie coś co przypominało człowieka, im bliżej ziemi tym bardziej wydawać się by mogło, że to młody chłopak. Gdy niektórzy z mieszkańców mieszkań spojrzeli w górę w pewnej chwili zdali sobie sprawę, że to Karl Free leci prosto na chodnik pod blokiem. Nie poczuł bólu. To był jego upragniony koniec.
Trzy dni po fakcie odbył się pogrzeb. Rodzina, znajomi opłakiwali zmarłego. Na cmentarzu pojawiła się Jessica Bones. To właśnie ją Karl tak kochał i przez to , że ją stracił , stracił również głowę. „ Karl, dlaczego to zrobiłeś? Czy to przeze mnie? Nie warto było” pytała siebie w duchu Jess. Tymczasem dusza Free-ego leciała w kierunku jakiegoś oślepiającego światła, nagle usłyszał głos.
- Czy wiesz Co zrobiłeś?
-Tak , ale nie mogłem…
-Cisza! Znam twe myśli, rozumiem ból. Dostaniesz ostatnią szansę. Wrócisz na Ziemię, jednak jako ktoś inny. Wcielisz się w ciało 15 (...)
--- cały tekst ---
Był maj 2000 roku. Wywiadówka szkolna zbliżała się ta godzina. Młody, już 16 letni uczeń liceum w TonCity, Karl Newcastler czuł strach. Nauka nie szła mu dobrze. Bumelował jak chciał, nie chodził na lekcje, wolał biegać z kolegami i koleżankami takimi jak on. Nie wiele myśląc, wyciągnął z domów przy Stoke Rode paru kolegów, przygotowawczy wcześniej, odnalezioną w piwnicy rodziców, półlitrową butelkę Brandy. Pomyślał, że w ten sposób pokona stres i przypodoba się kolegom jeszcze bardziej niż okradaniem rodziców z pieniędzy i stawianie znajomym jedzenia i papierosów do tego sam popalał. Im dłużej z nimi przebywał tym bardziej się staczał a oni tylko z tego korzystali. Tak więc gdy jego ojciec poszedł na wspomnianą wywiadówkę Karl popędził z kolegami do pobliskiego lasu gdzie wypił tę że Brandy. Upił się straszliwie. Dostał szału, biegał , skakał, robił z siebie idiotę jak nigdy, krzyczał, śpiewał i robił rodzinie wstyd. Z okien było słychać „ naćpał się” , „ ćpun ” . I tak rozpoczął się dramat jego rodziny i późniejszych bliskich jemu ludzi. Zaczął pić, aż uzależnił się.
