Zmiana sposobu prezentacji

12 listopada 2010

proza

ewa silska
ewa silska

Fantomy

Przeszłam obok siebie,
Minęłam się w tłumie,
Nie poznałam się,
Moja twarz mignęła mi zbyt szybko,
A może to nie byłam ja,
Chciałam biec i sprawdzić, ale tłum porwał mnie, zmieszał z innymi,
Nie odnalazłam siebie, nie pozostał po mnie najmniejszy ślad,
Stoję jeszcze w falującej otchłani ludzkich cieni,
Tak trudno jest być...

12 września 2010

proza

ewa silska
ewa silska

Spiew syren

Przecież umówili się na życie razem. Do końca, a potem jeszcze dalej. Jak daleko ? Tego nie wiedziała. Ale tak miało być. Niemożliwe żeby było za późno. Na pewno da się jeszcze coś zrobić. Musi się szybko zastanowić i nie odkładać tego na później. Tylko te myśli są zbyt rozbiegane, nie możne nad nimi zapanować. Powinna zapędzić je gdzieś w kąt świadomości i wypuszczając po jednej w równym szyku, zrobić generalny przegląd. Te ciemne, destrukcyjne wymazać, a puste miejsca zapełnić jasnymi. Wtedy dojdzie do ładu ze sobą i będzie mogła ruszyć na ofensywę. Kiedyś czytała taki szkic "Taktyki wojenne", a może były to "Taktyki miłosne" - nie pamięta dokładnie, ale co to właściwie za różnica. Tak czy owak, jest to próba sił. Dla niej była to naprawdę ciężka próba. W pewnym sensie to prawdziwa porażka. Jej pierwsza życiowa porażka. Bo jak inaczej nazwać sytuacje, w której nie panuje się już nad niczym. Do tej pory zawsze jej się udawało kontrolować swoje poczynania, emocje, a przez to wpływać na emocje i zachowania innych. Oczywiście tych, na których jej zależało. Tak było i tym razem. Przynajmniej na początku. Kiedy spotkali się, wiedziała że to on przez duze "O". Postanowiła zatrzymać go przy sobie. Z pewnością na zawsze. Był człowiekiem fascynującym. Niezwykle inteligentny, subtelny, wyrozumiały. I to niewinne, jasne spojrzenie dziecka, zupełnie nie (...)

--- cały tekst ---

9 września 2010

proza

ewa silska
ewa silska

Stare fotografie

Obudziła się jak zwykle, zanim zadzwonił budzik. Nastawia go co wieczór z przyzwyczajenia, bo przecież od lat już nie musi się nigdzie spieszyć. Za oknem jest jeszcze ciemno. Zapala lampkę stojącą przy łóżku. Z mroku wyłaniają się kontury mebli. Nie ma ich dużo, tyle ile potrzeba, tylko to co naprawdę niezbędne. Zresztą pokój jest dość mały i niezbyt ustawny, ma kształt prostokąta, tzw „kiszki”. Mieści się tu tylko łóżko, szafa, stół, dwa krzesła i jej ulubiony fotel. A tuż koło drzwi wejściowych, za parawanem, jest umywalka przy której codziennie się myje. Rozbiera się do pasa i mimo swego wieku – ma już ponad 85 lat - potrafi jeszcze sięgnąć szczotką, aby umyć sobie plecy. Nie chce żeby widziano ją rozebraną. Daje sobie świetnie radę sama. Całe życie była bardzo szczupła i dość giętka, więc traktuje to nawet jako swego rodzaju ćwiczenie rozciągające. Oczywiście że wolałaby zanurzyć się w wannie, pełnej pachnącej piany. Dawniej lubila wieczorne kąpiele, czuła się potem lekko i łatwo jej się zasypiało. Ale teraz kapiel nie jest dla niej wskazana ze względu na problemy sercowe. Nic groźnego, czasem łapią ją duszności, więc lekarz woli żeby raczej brała prysznic. Łazienki są na każdym pietrze, ale i tak jest to cala wyprawa. Oczywiście z pomocą siostry Marty byłoby szybciej i wygodniej, jest to dla niej żenujące korzystać z pomocy kogoś przy tak banalnym zajęciu jakim jest (...)

--- cały tekst ---

9 września 2010

proza

ewa silska
ewa silska

humoreska monolog do przyjaciolki

- Z Krzysztofem jesteśmy już 3 miesiące po ślubie i nic się nie zmieniło. Teraz jest nawet lepiej - oficjalnie jesteśmy razem, cały czas - 24 na 24 godziny, nie tak jak dawniej, z doskoku.

***

Gdzie są moje koszule ?
Nie zadawaj mi takich pytań o ósmej rano, spieszę się do pracy. Porozmawiamy o tym wieczorem. Chyba nie będziesz się wściekał z powodu głupiej koszuli ?...Będziesz ? No trudno. Wiec kochanie, jest takie miejsce w domu, które nazywa się koszem na bieliznę. No widzisz - są. I po co ten hałas ? Nie wyprasowane ? Widocznie nie miałam czasu. Sam je wyprasujesz ? W takim razie zostaje żeby to zobaczyć. Jedno pytanie : gdzie jest żelazko ? Wiedziałam ze nie wiesz. Ogólnie rzecz biorąc, twojej mamie udał się niezwykle trudny proces wychowania cię na tzw ludzi, są jednak pewne szczegóły...

***

- Jesteśmy już 3 lata po ślubie. Nic szczególnego się nie dzieje. Rutyna. Krzysztof opowiada mi o swojej pracy. Znam wszystkie szczegóły, wszystkie problemy dawne, obecne i przyszłe, kolegów, strategie itd. Więc słucham całymi wieczorami. Krzysztof rzuca mi czasem, tak niby od niechcenia, przelotne spojrzenie i pyta czy mnie przypadkiem nie zanudza. – Ależ nie. Skąd ci to przyszło do głowy ?
- Bo nigdy o nic nie pytasz.
Pewnie że nie zadaję pytań, bo wtedy zaczyna wyjaśniać mi wszystko od nowa, a mnie ogarnia bulimia. Przyssałabym się w takich (...)

--- cały tekst ---

9 września 2010

proza

ewa silska
ewa silska

Czekanie

Czekanie
Odjeżdżające pociągi, tablice świetlne z godzinami przylotów-odlotów, ręce wzniesione w geście pożegnania na peronach, lotniskach, za szklanymi barierami, walizki cięższe od wspomnień, dokumenty, celnicy, pieczątki, kilometry korytarzy, taśm, schodów ruchomych, labirynty do pokonania w pośpiechu, biegiem, dzwoniące komórki, wiadomości na gorąco, wysyłane maile, być w kontakcie z całym światem jednocześnie. Po co ? Tak trzeba, nie można inaczej. Wiadomość od Japonki że jej kot cierpi na depresje, skontaktować ją ze znajomym weterynarzem z Kanady, może jej coś doradzi. Przepływ informacji w jednej sekundzie. Wspaniale ! Znowu telefon, co słychać, dobrze, właśnie wsiadam do pociągu, do samolotu, będę za chwile. Przed chwila jeszcze tam, teraz tu, w innym świecie, i coraz prędzej i prędzej, odlot, odjazd, śniadanie, obiad, uśmiechnięte stewardesy, podać coś do picia, tak proszę, ale dobrze schłodzone, będziemy za godzinę, obłoki jak śnieżna wata, oślepiające słonce, lądowanie, pod chmurami deszcz i szaro, ale to nic, to tylko jeden z przystanków, za chwilę znowu odlot na druga półkulę, zobaczyć co tam słychać, czy wciąż taki upał i co piszą w gazetach. Ciągły ruch, falujące tłumy, w prawo, w lewo, to nie to wejście, i z powrotem, stukot walizek ciągniętych po marmurowych posadzkach.
I tylko ta mała stacyjka, w szczerym polu jest pusta. Przy oknie, zaczajona za firanka stoi (...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się