do wczoraj przyjacielem,
gdy bawił się z mym psem
dziś kulę w jego skroń
z ogromną dumą ślę
gdy dano mi karabin:
"uważnie synu patrz,
byś wiedział jak masz zabić...
No strzelaj żeś wać pan!"
strzeliłem bardzo szybko,
jeden krótkich ruch
on leży cały we krwi
z mojej ręki trup
gdy ja bym go nie zabił
to on by zabił mnie
krew trysła mi na ramię,
na wojnie śmierć nie grzech
ta wojna jest przegrana,
za polski Lwów giniemy
gdy nas śmiertelna rana
dosięgnie to padniemy
do krwi ostatniej polskiej
co płynie w żyłach naszych
w młodzieńczej armii wojska
o jeno idą nasi!
więc jeszcze to nie koniec
choć wkoło leżą martwi
dwadzieścia dni się bronić
nie wracam dziś na tarczy
i chwila nie uwagi
by spojrzeć w przeznaczenie
ta kula ma mnie zabić
ostatnie życia tchnienie
jak patrzę na to miejsce
gdzie będzie cmentarz mój
to Polsko ja już nie chcę
za polski ginąć Lwów
o Boże ty mnie ocal
gdy Polska znowu zwycięży
nie pozwól mi bym skonał
od ukraińskiej strzelby
***
tabun ludzi nie przyszedł
tylko sami najbliżsi
krzyki wstawaj z ich serca
mogę usłyszeć w ciszy
bo cóż po mnie zostanie
jak nie pomnik z marmuru
parę serc opuszczonych
i ojczyzna ma w bólu
i widziałem te twarze
już mi obco znajome
jakoś dziwnie wciąż blade
w inną stronę wpatrzone
i nie więcej nie będzie
tylko kwiaty id święta
albo świeczki na symbol
że ktoś o mnie pamięta
cała życie historia
w jednym zdaniu zawarta
pod nią taki memoriał:
tylko "data i data"