Zmiana sposobu prezentacji
Skarpeton zasiadł do stolika z pełna flaszką w łapie. Podkręcić atmosferę, to kluczowa kwestia. Jeśli mają być duchy, to holy spirit pomoże. Upił dwa łyczki, po czym podał koleżance siedzącej obok. Po chwili butelka już krążyła dokoła. Był to jednak alkohol metylowy, więc po chwili wszyscy zaczęli mieć mroczki przed oczyma.
- Pacz! - wybełkotał Miętas. Był już mocno wstawiony. - Tam coś lata. Pod sufitem, koło lampy.
- To tylko ważka. - odrzekła Krymhilda.
- Nie widzę żadnej ważki. - odparł zdenerwowany Skarpeton. - W ogóle nic nie widzę.
- Ciemno już. Zgasło światło. - dorzucił Klasterson. On wypił najwięcej.
Miętas popatrzył uważnie we wskazane przez siebie miejsce, po czym z chwilowym wahaniem, dodał: To mogłaby być ważka, gdybyśmy nie mieli teraz grudnia.
- E tam, panie, jedno drugiego nie wyklucza. najwyraźniej jest młoda, nieopierzona, nie wie, że powinna spakować walizki i pojechać do ciepłych krajów. A ostatni statek odpłynął dwa tygodnie temu. - Skarpeton nagle zmienil front, nie chcąc się przyznać do oślepniecia. Nie pamiętał, skąd wytrzasnął tę flaszkę ze spirytusem. Chyba z jakejś budowy.
Krymhilda, jak przez mgłę, poczęła się przyglądać temu, co początkowo uznała za ważkę. Teraz jednak bardziej przypominała jej projekcję astralną. Nie omieszkała o tym wspomnieć, sugerując, że może to być duch Moiny Masters. Wzbudziło to (...)
--- cały tekst ---
"Zespołu Nieudacznicy nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Słyną z tego, że są najbardziej pozbawioną talentu grupą instrumentalno-wokalną na naszym Padole Łez." - tak pisał o Nieudacznikach Eutanazy Jąkałło, jeden z najważniejszych dzienikarzy muzycznych w lokalnej prasie okręgu Górniczo-Hutniczego, w ktorym znajduje się miejscowość o wiele mówiacej nazwie Padół Łez. Aby w pełni zrozumieć otoczenie, w którym dorastali muzycy, należy wspomnieć, iż oficjalnie bezrobocie wśród młodzieży sięga tam 99, a pozostały 1 studiuje w Wyższej Szkole Gotowania na Gazie. Nazwa tego miejscowego uniwersytetu jest trochę myląca, gdyż o gotowaniu nie prowadzi się tam prawie żadnych zajęć, natomiast bycia "pod gazem" żacy uczą się w wolnym czasie podczas własnych badań terenowych. W grupie tych wybrańców znaleźli się prawie wszyscy byli, obecni i przyszli członkowie Nieudaczników. I tylko ośmiu spośród wspomnianej trzydziestki zjawiła się kiedykolwiek na próbie zespołu. Niektórzy ze skutkiem wyrzucenia natychmiastowego. Ale zajmijmy się wszystkimi po kolei.
Ebenezer Skurcz narodził się z wielkim bólem jego matki, która to powiła go podczas dyżuru w kopalni piasku, gdzie rutynowo, jak codzień, rozłupywała piaskowe stalagmity, stalaktyty i stalagnaty, nadwerężając swoje gnaty. Stare gnaty, dodam, gdyż w wieku dwudziestu lat była juz emerytowana modelką. Odesłano ją na przymusowy wypoczynek, (...)
--- cały tekst ---
Wszyscy żywi lub martwi! Powstańcie (z grobów) i twórzcie nowa poezję – anatomistyczną. Ci, którzy żyli, żyją lub będą żyć uwikłani są w cykl życiowy, który nie ma końca. Życie powraca niczym kamień toczony przez Syzyfa, który miał syfa na czubku nosa. Napiszmy pornosa! Niech jego treścią będzie nagość, ale nagość duszy. Albowiem za prawdę powiadam Wam: dusza nie istnieje! A mimo to jest nieśmiertelna, gdyż śmierć dotyczy tylko ciała. Nie możemy rozstrzygnąć podstawowych kwestii dotyczących duszy, która, jak powiadają, znajdowała się kiedyś w żelazku. Teraz jej tam nie ma, więc zamiast na próżno szukać jej we wszystkich wsiach i miastach Polski, czekajmy na nią bez oczekiwania. Objawi się lub nie, a my do tego czasu piszmy! Piszmy poezje anatomistyczną, gdyż to ciało jest nam najbliższe. Każdy je posiada, nawet ten, kto zaprzedał już swoją duszę przedmiotom martwym. On także straci życie. Życie to druga rzecz, która posiadamy na własność, ale ono również jest czymś tymczasowym. Kochajmy je, póki trwa, cieszmy się, kiedy odchodzi. Śmierć również nas nie ominie, ale potrwa tylko chwilę lub dłużej. Piszmy o niej także, by się do niej przygotować. Jeśli się odpowiednio nie przygotujemy, może nigdy nie nadejść, a nieśmiertelność zaiste ciężką sprawą jest. Jak wszystko, co nie ma końca, jak koło życia, które trwa na ziemi. By je przerwać, należy udusić się własnymi rękoma, ale (...)
--- cały tekst ---
Mikołaj obudził się. Wszędzie biało ! Ach, jak dobrze, że pomalowałem ściany śnieżką. Dzięki vizirowi mam białą pościel. Dosyć sentymentów! Coś za coś, przecież nie mam już białej brody odkąd używam Gillet sensor excel (ich reklamy są strasznie obłudne, bo kiedy zachwalają Gillet for Man śpiewają „Gillet najlepszy dla mężczyzny”, a kiedy pokazują maszynki dla kobiet, to nic nie śpiewają!) a farba do włosów przywróciła mojej czuprynie kolor kruczoczarny. Tak, siwizna postarza! Ale nadal lubię biały kolor! To myśląc chwycił pilota i przy jego pomocy włączył ciemno-biały telewizor w odcieniu czarnym i zabrał się do jedzenia popcornu popijając go drinkiem z białego mleka i białego wina. Na białym kanale + pokazywali właśnie reportaż z pobytu w szpitalu na oddziale dzieci chorych na białaczkę. Jedno z nich narzekało na brak śniegu i w Mikołaju obudził się altruizm. Postanowił skombinować go.
Gdy już wreszcie udało mu się wygrzebać z łóżka, udał się na zakupy. „Skąd się bierze śnieg?” zastanawiał się Mikołaj. Poszedł najpierw do sklepu z ozdobami choinkowymi. Okazało się jednak, że w zaopatrzeniu nie ma ani śniegu w spray’u, ani nawet lamety. „Co za mizeria...” pomyślał „...w dodatku bez białej śmietany.” Idąc ulicą zauważył faceta sprzedającego na rogu białą watę cukrową. Mikołaj doznał olśnienia. Jednak nadzieje były płonne. Wata (...)
--- cały tekst ---
