Napompowany (rudym belgom)

Na Vaclavske Namesti
uśmiechnięta kobieta podchodząc,
pyta na co mam ochotę.

Nadkładam trzydzieści minut,
ale unikam schodzenia pod ziemię.
W metrze radio tylko szumi
słowami rozgniecionymi na pył.
Na końcu każdego wagonu skóra przesiąka
intensywnym zapachem porannego potu.

Odbijam się od punktów dużego miasta.
Od kobiety, która dokarmia wszystkie koty
na ulicy Kosickej. Od mojego project managera
i jego podszytymi pod wargą słowami:
"klient jsou ty cisla na nasim vyplatnim pasku".

Na Vaclavske Namesti
uśmiechnięty mężczyzna podchodząc,
pyta na co mam ochotę.

Wypełniam się tym miastem po brzegi.
Prędzej czy później pęknę,
albo zwymiotuję

Rafał Muszer
24 february 2011 at 13:55

test

report

Jarosław Trześniewski
24 february 2011 at 14:08

Rafale aż mi wstyd ze przeoczyłem tak piękny wiersz. Praha...

report

An - Anna Awsiukiewicz
24 february 2011 at 14:28

Polecam knedliczki--pycha:) Podoba mi się wiersz:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register