13 november 2012

poetry

Wojciech Jacek Pelc
Wojciech Jacek Pelc

retro-fjuczer orient express (na działce)

wczorajszy istambuł ma w sobie coś z psa,
który jeździł koleją. jest poświęcony
do ostatniej kosteczki. na ścianach
wiszą futrowe zwierzęta, a panie ociekając

kamieniem pięknieją, chowają diamenty
do torebeczki. tam mały pistolecik,
który w razie potrzeby i tak ich nie obroni,
czeka na płaszcze z gnatami. gdy przyjdą

cichutko zaskomli. a oni pogłaszczą
skórzaną rękawicą po skroni, zostawią
krzyżyk, pierścionek mendelssona, przechwycą
tylko diamenty i tajny kod. pani skona.

a gdzież nam współczesnym do istambułu,
nawet konstantynopola. my mamy ścięgna
i mięso, w takich warunkach trudno czegoś
dokonać. zatem zbudujmy sobie letniskowca

z wtórnych opakowań, zaprośmy przyjaciół,
niech biegają za kośćmi, niech im ogony
szaleją: szast szast szast... szast prast...
(pozwólcie, ze tak zakończę – onomatopeją)



Żuławka Sztumska - maj 2010

Florian Konrad
13 november 2012 at 20:10

jaki fajny wiersz!

report

Wojciech Jacek Pelc
16 november 2012 at 06:21

dziękuje :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register